Dzielimy się informacjami, doświadczeniami narosłymi wokół programu 12 Kroków i stosujących go, by wymieniać je i by dać szanse zdobycia o nich wiedzy nieuzależnionym.

12 kroków do piekła


Szkody spowodowane przez po­wsta­ły w 1935 roku ruch Ano­ni­mowych Alkoholików (AA) i jego 12 Kro­ków są przeogromne. Trudno dziś nadążyć za rozlicznymi ro­dza­ja­mi grup opartych na 12 Krokach: Dorosłe Dzieci Alkoholików, Ano­ni­mo­wi Dłużnicy, Anonimowi Haza­r­dzi­ści, Anonimowi Uzależnieni od Se­ksu, Anonimowi Kleptomani to za­ledwie garstka z nich; powstają na­wet grupy Anonimowych Fun­da­me­ntalistów, pragnących „wyleczyć się” z fundamentalizmu.

W książce, któ­rą powinien przeczytać każdy chrze­ścijanin: 12 Steps to De­stru­ction (12 Kroków do zguby) Martin i Dei­dre Bobganowie zwracają uwa­gę: „Z systemu 12 Kroków ko­rzy­sta­ją w taki czy inny sposób tysiące grup w całej Ameryce oraz więk­szość programów terapii dla osób współ­uzależnionych...”
Zwolennik ruchu New Age psy­chia­tra M. Scott Peck (pseu­do­chrze­ś­cijanin popierany przez wielu przy­wód­ców kościoła) nazwał stwo­rze­nie systemu Anonimowych Alko­ho­li­ków „największym wydarzeniem XX wieku”.1 W Christianity Today czy­ta­my: „Ruch 12 Kroków dotknął naj­głęb­szej potrzeby człowieka”.2 Do­sko­nale sprzedający się autor chrze­ś­cijański K. Miller nazywa pro­gram 12 Kroków „sposobem du­cho­we­go uzdrawiania i wzrostu, który mo­że się okazać najważniejszym wzor­cem duchowym wszechczasów dla wie­lu współczesnych chrześ­ci­jan”.3

Tymczasem 12 Kroków to owoc bez­pośredniego natchnienia ze świa­ta demonicznego i furtka do okul­tyzmu, przez którą uczestnicy za­poznają się z fałszywym bóst­wem.

Krok 2 głosi: „Uwierzyliśmy, że Siła większa od nas samych może przy­wrócić nas do zdrowia”;

Krok 3 po­dejmuje wątek: „Postanowiliśmy po­wierzyć naszą wolę i nasze życie Bo­gu takiemu, jak Go pojmujemy [bę­dąc hinduistą, buddystą, chrześ­ci­janinem, mormonem, szamanem, agno­stykiem itd.]”.

Tim Stafford z Chri­stianity Today pisze: „12 Kro­ków to system chrześcijański”.4 A je­dnak „Kroki” nie zawierają choćby je­dnej wzmianki o Jezusie Chry­s­tu­sie, nie mówiąc już o Ewangelii. Pra­wda jest taka, iż są one anty­chrze­ścijańskie! Oficjalna pu­b­li­ka­cja AA twierdzi: „Jeśli chcesz, mo­żesz swoją Siłą Wyższą uczynić na­wet samo AA”.5 Stafford przyznaje, że twórca AA Bill Wilson „nigdy nie zdeklarował się jako wyznawca Chry­stusa, nie był ochrzczony i nie przy­łączył się do żadnego kościoła chrze­ścijańskiego...”6 Za to kościół chrześcijański przyłączył się do AA!
Stafford i Christianity Today do te­go stopnia zachwycili się AA, że su­ge­rują, iż Sam Shoemaker, epi­sko­pal­ny pastor i mentor Wilsona, „za­słu­żył się najbardziej chyba właśnie przez osobę Wilsona”7. Stafford jed­nak przyznaje: „AA jest plu­ra­li­s­ty­cz­ne i uznaje tyle bóstw, ile jest re­li­gii...”8 Na tym więc polega owa za­słu­ga?
Kościół Willow Creek Community z South Barrington (Illinois) z pas­to­rem Billem Hybelsem na czele to je­den z wielu kościołów popie­ra­ją­cych program 12 Kroków. Willow Creek Community Church nazwano „najbardziej wpływowym kościołem Ame­ryki Północnej”9 i modelem ko­ś­cioła na XXI wiek. W wy­czer­pu­ją­cej analizie Willow Creek G. A. Pri­tchard pisze:

Jeden z pierwszych członków per­so­nelu kościoła, z którym roz­ma­wia­łem, powiedział mi z dumą, że po­nad pięćset osób spotyka się co ty­dzień w kościele na różnych grupach samo­pomocy (np. Anonimowi Alko­ho­licy, Anonimowe Emocje, Ano­ni­mo­wi Uzależnieni od Seksu itd.). [...] Je­dnym z wymogów tych organizacji jest zakaz ewangelizowania współ­ucze­stników spotkań czy innego ro­dza­ju nauczania ich o Bogu.10

Stafford chwali grupy oparte na 12 Krokach za „tolerancję”.11 Czy je­dnak rzeczywiście powinniśmy chwa­lić tolerancję względem fał­szy­wych bogów, która zaprzecza róż­ni­com pomiędzy prawdą Bożą a kłam­st­wem szatana? Zwróćmy uwagę, ja­kie są te „zasady tolerancji” dla grup opa­rtych na 12 Krokach w Willow Creek:

Kroki sugerują wiarę w Siłę więk­szą od nas samych, w „Boga takiego, ja­kim go pojmujemy”. Program nie ma na celu wskazania nam, kto ma być naszą Siłą Wyższą.
Może nią być wszystko, co sobie wy­bierzemy, na przykład miłość mię­dzy­ludzka, skłonność do dobra, sama gru­pa, przyroda, wszechświat albo też tradycyjny Bóg (Bóstwo).
Zasada jest taka: „Nigdy nie dys­ku­tujemy o religii”.12

Biblia poleca, abyśmy „podjęli wa­l­kę o wiarę, która raz na zawsze zo­stała przekazana świętym” (Jd 3). Dla­czego zatem Willow Creek po­pie­ra fałszywe bóstwa i fałszywe ewa­ngelie? W Christianity Today Tim Stafford pisze: „Chrześcijanie [w grupach AA] mogą wyrażać swo­je przekonania”; przyznaje jed­nak­że, że system AA nie pozwala chrze­ś­cijaninowi powiedzieć niczego, co mo­głoby sugerować, że „cudze po­glą­dy na Boga są błędne”.13 Chrze­ś­ci­janin zatem, podobnie jak mason, mo­że sobie powiedzieć, że Jezus jest pewną (jego własną) Siłą Wyż­szą, nie może jednak powiedzieć, że jest On jedyną „drogą i prawdą, i ży­ciem” (J 14,6). Dlaczego więc ma­my popierać tak nietolerancyjnie anty­chrześcijańską „tolerancję”?
Faktem jest, że fałszywa ewa­n­gelia AA nakłada pęta prawdziwej Ewa­ngelii Jezusa Chrystusa, a gło­szo­na przez nią tolerancja pozostaje ty­lko błędem, skoro nie toleruje pra­w­dy. Pritchard zauważa:

Na tych spotkaniach nawet człon­ko­wie kościoła nie mogli mówić o pra­wdzie chrześcijaństwa [...] Choć programy te ustami oddają cześć jakiejś „Sile Wyższej”, to w pra­ktyce funkcjonują jako ate­i­s­ty­cz­ne, nauczając kategorii wy­wo­dzą­cych się ze współczesnego świato­po­glą­du psychologicznego...
Wspieranie i reklamowanie takich pro­gramów przez Willow Creek do­wo­dzi braku w tym kościele prio­ry­te­to­wego znaczenia uczenia członków pra­wdy chrześcijańskiej.14

Mimo to Stafford pisze z sa­tys­fa­k­cją, że „12 Kroków spenetrowało ka­żdy poziom amerykańskiego spo­łe­czeństwa”. Fakt ten jednak jest ty­l­ko kolejnym powodem, aby bić na alarm przeciwko fałszywemu bós­t­wu i fałszywej ewangelii AA. Staf­ford przyznaje, że Bill Wilson po wy­zwoleniu od alkoholu wiódł „re­sz­tę życia błądząc moralnie”, a mi­mo to w Christianity Today czytamy: „12 Kroków to pakiet praktyk chrze­ś­cijańskich i korzystanie z nich nie gro­zi żadnym kompromisem”.15
Założyciel AA Bill Wilson był kimś, kogo Biblia nazywa „pi­ja­kiem” (Prz 23,21; 1 Kor 5,11 itd.). Mar­tin i Deidre Bobganowie opo­wia­dają jego historię: „Po latach zma­gania się z wyrzutami sumienia i uczuciem potępienia płynącym z prze­konania, że jego picie to jego wi­na i wynik skazy moralnej jego cha­rakteru, Wilson z ulgą usłyszał od pewnego lekarza, że jego picie to skutek »alergii«”.16 W oficjalnej bio­grafii Wilsona wydanej przez AA czy­tamy:

Bill słuchał jak urzeczony, gdy [do­ktor] Silkworth wyjaśniał swą teo­rię. Po raz pierwszy w życiu Bill słu­chał o alkoholizmie nie jako braku sil­nej woli, nie jako skazie moralnej, lecz jako prawdziwej chorobie. [...] Je­go ulga była ogromna.17

Teoria doktora Silkwortha po­zo­sta­łaby zapewne szerzej nie znana, gdy­by Bill Wilson nie oparł na niej swo­ich Anonimowych Alkoholików i gdyby miliony pijaków, tak jak Wil­son wyzwolonych z od­po­wie­dzialności przed Bogiem, nie prze­mie­niło tej teorii w powszechnie uzna­ny aksjomat. Jaka to ulga: za­mie­nić Boga, który osądza ludzkie grze­chy, na „Siłę Wyższą”, która nie są­dzi nikogo! Lecz prawda jest taka, iż teoria o alkoholizmie jako cho­ro­bie jest fałszywa. Czołowy autorytet w tej dziedzinie, profesor Uni­wer­sy­te­tu Kalifornijskiego Herbert Fin­ga­rette, napisał na ten temat całą ksią­ż­kę,18 jak również szereg artykułów, oba­lając ten mit.
W pracy dla Harwardzkiej Szkoły Me­dycznej Fingarette wspomina o „przytłaczającej ilości dowodów na­ukowych [...] które radykalnie pod­ważają każdą w zasadzie tezę ko­jarzoną z powiedzeniem, że »al­ko­holizm to choroba«...”19 Stanton Peele, autor książki Diseasing of Ame­rica: Addiction Treatment out of Con­trol (Rozchorowana Ameryka. Te­rapia uzależnień wymknęła się spod kontroli), prezentuje wyniki badań ukazujące, że społeczeństwu zdo­łano wmówić, iż istnieje cho­ro­ba alkoholowa, a wskutek tego za­kłó­cono normalny proces wy­cho­dze­nia z niej.20
Fakty zatem świadczą przeciwko zgu­b­nej pewności siebie Tima Staf­fo­rda i Christianity Today, gdzie czy­ta­my:

[My, chrześcijanie] powin­ni­ś­my używać [tych programów] z ra­do­ścią. Są nasze od samego po­cząt­ku. Czynią ogromne dobro.21

Nie­pra­wda - programy oparte na 12 Kro­kach czynią ogromną szkodę, bo od­wodzą ludzi od prawdziwego Bo­ga ku fałszywej Sile Wyższej i za­prze­czają wystarczalności Słowa Bo­żego, pozbawiając rzesze ludzi je­go przemieniającej mocy. Jest wprost nie do pomyślenia, że takie in­stytucje chrześcijańskie jak Chri­stia­nity Today, Willow Creek i wiele in­nych mogą popierać programy opar­te na 12 Krokach.
Trzeba też powiedzieć, że pro­pa­gu­jąc koncepcję „Boga takiego, jak go pojmujemy”, AA otwiera przed na­mi świat okultyzmu. Z oficjalnej bio­grafii Wilsona wydanej przez AA do­wiadujemy się, że jeszcze przez wie­le lat po utworzeniu AA w domu Wil­sona odbywały się regularnie se­an­se spirytystyczne i inne praktyki okul­tystyczne:

Wspomina się o seansach spi­ry­tys­ty­cznych i innych zjawiskach mediu­mi­cznych...
Bill zwykł [...] „dostawać” te rze­czy [ze świata duchowego] [...] wy­cho­dziły długie zdania, słowo po sło­wie...22
Kiedy zaczął pisać [podręcznik AA], poprosił o przewodnictwo. [...] Sło­wa zaczęły wychodzić ze zdu­mie­wającą prędkością...23

Zasada 12 Kroków AA pochodzi więc słowo w słowo ze świata de­mo­nicznego; nic więc dziwnego, iż jej skutkiem wielu uczestników ru­chu AA zaangażowało się w oku­l­tyzm. W 1958 roku Wilson pisał do Sa­ma Shoemakera:

W całym AA spotykamy się z ogrom­ną ilością zjawisk mediu­mi­cz­nych, w większości następujących sa­morzutnie. Alkoholik za alko­ho­li­kiem opowiada mi o takich do­zna­niach [...] [które] reprezentują wła­ści­wie pełną gamę wszystkiego, o czym można czytać w literaturze.
Poza moim pierwszym doznaniem mistycznym ja sam doświadczyłem masy tego typu zjawisk.24

„Pierwsze doznanie mistyczne” Wil­sona, czyli jego rzekome „na­wró­cenie”, to klasyczne zjawisko oku­l­tystyczne: „Pomieszczenie roz­świe­tliło nagle wielkie, białe światło. Po­padłem w uniesienie [...] olśniło mnie, że jestem wolnym czło­wie­kiem [...] cudowne uczucie czyjejś Obe­cności. Pomyślałem sobie: »A więc to jest ten Bóg, o którym mó­wią kaznodzieje!« Ogarnął mnie wie­lki pokój...”25
Nie był to jednak wcale „Bóg, o któ­rym mówią kaznodzieje”, ale ta­ki bóg, który „przyjmuje postać anio­ła światłości” (2 Kor 11,14), świa­tłości częstokroć diametralnie od­mieniającej tych, którzy angażują się w okultyzm. Przeżycie to było tak dogłębne, iż odtąd Wilson nigdy wię­cej nie tknął alkoholu. Szatan nie bę­dzie się wahał ani chwili, jeśli za ce­nę wyzwolenia kogoś od alkoholu zdo­ła usidlić go w taki sposób, że za je­go przewodnictwem ku zgubie po­dą­żą miliony!
Wilson przyłączył się do Grupy Oks­fordzkiej i regularnie uczęszczał na jej spotkania w nowojorskim Cal­va­ry Church, gdzie pastorem był epi­skopalianin Sam Shoemaker, za­chę­cający słuchaczy, aby „przyj­mo­wa­li Boga we wszelki sposób, na ja­ki go pojmują...”26 To tu wziął po­czą­tek Krok 3 o „Bogu takim, jak go po­j­mujemy”. Lecz prawdziwy Bóg nie odpowiada na wezwania kie­ro­wa­ne do bóstw fałszywych. Jezus po­wiedział do Ojca: „A to jest ży­wot wieczny, aby poznali Ciebie, je­dy­nego prawdziwego Boga, i Jezusa Chry­stusa, którego posłałeś” (J 17,3). Na tych, którzy „nie znają Boga, oraz tych, którzy nie są posłuszni ewa­ngelii Pana naszego Jezusa” (2 Tes 1,8), spada sąd Boży.
Grupę Oksfordzką założył kaz­no­dzie­ja luterański Frank Buchman; pó­źniej przyjęła ona nazwę Moral Re-Armament (MRA; Remili­ta­ry­za­cja Moralna), a to wskutek mi­s­ty­cz­ne­go „prowadzenia”, jakie w ol­b­rzy­mim stopniu kierowało życiem Buch­mana i które stało się tradycją zarówno w MRA jak i AA.
MRA kładła nacisk na mistyczne otrzy­mywanie „przewodnictwa od Bo­ga”, które otrzymujący mieli za­pi­sywać i przestrzegać tak, jak gdyby te ich myśli były Słowem Bożym. Ten niebiblijny i niebezpieczny zwy­czaj cieszy się popularnością i dziś, nawet wśród chrześcijan ewa­n­gelikalnych. Pisarz brytyjski, były czło­nek MRA, Roy Livesey pisze: „MRA była dla mnie przedsionkiem do okultyzmu”.27 W podobny spo­sób szkolił członków kościoła Vine­yard John Wimber, ucząc, jak otrzy­my­wać rzekome słowa wiedzy i jak pro­rokować.
Wpływ koncepcji możliwości otrzy­mywania bezpośrednich komu­ni­katów ze sfery duchowej (pie­lęg­no­wanej dziś w kościele przez ludzi ta­kich jak np. Richard Foster*) uwi­da­cznia się w Kroku 11, za­chę­ca­ją­cym do „medytacji w celu poprawy na­szego świadomego kontaktu z Bo­giem takim, jak go pojmujemy...” Te związ­ki pomiędzy MRA a AA po­twie­rdza Dick Buchman, jeden z biografów ru­chu.28
Ruch AA kładzie nacisk na „do­zna­nie” uzdrowienia. Chrystus prze­ciw­nie - kładł nacisk na prawdę ob­ja­wioną w Jego Słowie: „Jeżeli wy­trwa­cie w słowie Moim, prawdziwie ucz­niami Moimi będziecie i po­zna­cie prawdę, a prawda was wy­swo­bo­dzi” (J 8,31-32). Szatan pod­stęp­nie wykorzystuje doznania mis­tycz­ne, aby odciągnąć człowieka od Bo­żej prawdy ku swoim kłamstwom. Wie­lką tragedią jest więc, że naj­no­w­sze „przebudzenie” z ośrodkiem w Browns­ville Assembly of God w Pe­n­sacola na Florydzie cechują prze­de wszy­stkim doznania i emo­c­je.
Założyciel MRA Frank Buchman sprze­niewierzył Ewangelię i za sprawą przewodnictwa ze sfery okul­tys­ty­cznej opowiedział się za nowymi ob­jawieniami. Wskutek tego MRA po­mogła przygotować grunt pod ruch New Age. Jeden z bliskich współ­pracowników Buchmana z lat czte­rdziestych i pięćdziesiątych pi­sze:

MRA to było est i TM**. To było pod­no­szenie świadomości i uwra­żliwianie. To były do­zna­nia i konfrontacje. Frank Buch­man osuszał pijaków, na długo za­nim Bill Wilson z AA wychylił pie­rw­sze­go drinka. Ściągał setki ludzi do ho­telowych sal balowych na „dzie­le­nie się” na długo przed narodzinami Wer­nera Erharda. Zainspirował do me­dytacji tysiące ludzi na wszystkich kon­tynentach na dziesiątki lat przed opu­szczeniem Indii przez Maha­ri­szie­go Mahesza Jogi. To był Ludzki Po­tencjał we własnej osobie, wy­prze­dzający swe czasy. [...] Paul Tour­nier [...] często wyrażał swą wdzię­czność dla Buchmana za wpływ na jego własne podejście do po­radnictwa...29

Niebawem MRA rozpoczęło dzia­łal­ność w ponad 50 krajach świata i otrzy­mało status organizacji poza­rzą­dowej przy ONZ, którym szczyci się po dziś dzień. Główny ośrodek konferencyjny ruchu mieści się w Caux w Szwajcarii i jest mekką, do której ściągają przywódcy całego świa­ta. Jego usytuowanie - wysoko nad Jeziorem Genewskim - zapiera dech nawet w Szwajcarii.
Mieszkając w tamtym rejonie w la­tach 1966-1967, kilkakrotnie z ca­łą rodziną odwiedzaliśmy Caux. Spo­tkaliśmy m.in. syna Gandhiego, któ­ry gościł tam wraz z indyjską gru­pą muzyczną w ramach „Up With People” (agenda MRA). Roz­ma­wia­li­ś­my z wieloma, których życie zo­sta­ło „przemienione” wskutek nie­sa­mo­witych doznań duchowych i któ­rzy pałali imponującym zamiarem, aby „zmienić świat”. Posługiwali się „chrześcijańskim” żargonem, ale naj­wyraźniej nie znali ani Chrystusa, ani Jego Słowa. MRA i AA to tra­gi­cz­ne znaki ostrzegawcze, aby trzymać
się zdrowej nauki i codziennie ob­my­wać się w Słowie Bożym (J 15,3; Ef 5,26).



* O Richardzie Fosterze można czytać w książce Zwiedzione chrześcijaństwo Hu­n­ta i McMahona (red.).


** est (czyli Erhard's Seminars Training; obe­cnie Forum) i TM (Medytacja Trans­cendentalna Maharisziego Ma­he­sza Jogi) to jedne ze sztandarowych pro­pozycji ruchu zmiany świadomości (New Age) (red.).



The Berean Call sierpień 1997.
(za uprzejmą zgodą Wydawców. Jest to skondensowany rozdział 15 książki Occult Invasion: The Subtle Seduction of the World and Church, Dave'a Hunta).



Przypisy:
1 Tim Stafford, „The Hidden Gospel of the 12 Steps: Understanding the origins of the recovery movement can help Chri­stians know how to relate to it today”, Christianity Today 22 VII 1991, s. 14.
2 Michael G. Maudlin, „Addicts in the Pew”, Christianity Today 22 VII 1991, s. 19-21.
3 Ibid.
4 Stafford, s. 14-21.
5 Twelve Steps and Twelve Traditions, Al­coholics Anonymous World Ser­vi­ces, Inc., 1953, s. 26-27.
6 Stafford, s. 18.
7 Ibid., s. 15.
8 Ibid., s. 18.
9 G. A. Pritchard, Willow Creek Seeker Se­r­vices, Baker Books, 1996, skrzy­deł­ka obwoluty, cytat Lyle E. Schal­ler.
10 Ibid., s. 273.
11 Stafford, s. 18.
12 Pritchard, s. 273.
13 Stafford, s. 18.
14 Pritchard, s. 273.
15 Stafford, s. 18.
16 Martin i Deidre Bobganowie, 12 Steps to De­struction: Codependency Re­covery He­resies, EastGate Pub­li­shers, 1991, s. 72.
17 Kurtz, Pass It On: The story of Bill Wil­son and how the A.A. message reach­ed the world, Alcoholics Ano­nymous World Services, Inc., 1984, s. 102, cyt. w: Bobgan, op. cit., s. 72.
18 Herbert Fingarette, Heavy Drinking: The Myth of Alcoholism as a Disease, University of California Press, 1988.
19 Herbert Fingarette, „We Should Re­ject the Disease Concept of Al­co­ho­lism”, The Harvard Medical School Me­ntal Health Letter II 1990, s. 4.
20 Stanton Peele, Diseasing of America: Ad­diction Treatment Out of Control, Heath and Company, 1989, s. 27.
21 Stafford, op. cit., s. 19.
22 Kurtz, op. cit., s. 275-279.
23 Ibid., s. 198.
24 Ibid., s. 374.
25 Stafford, op. cit., s. 14; zob. też: Kurtz, s. 121.
26 Stafford, op. cit., s. 16.
27 Roy Livesey, Twelve Steps to the New Age, Bury House Books, 1995; nie­opublikowany manuskrypt, s.21-22.
28 Dick B., Anne Smith's Spiritual Workbook, Good Book Publishing Co., 1992, s. 45.
29 Willard Hunter, The Man Who Would Change the World: Frank Buch­man and Moral ReArmament, nie­opu­b­likowany manuskrypt, 1977, s. 110-111; cyt. w: Livesey, op. cit., s. 88-89.

źródło: Tiqva

dodajdo.com

6 komentarzy:

  1. jej większej bzdury nie czytałam jak żyję..kolego najpierw dowiedz się czegoś więcej o alkoholiźmie, bo jest to choroba jednak!! a później zabieraj głos. Kim Ty jesteś? wyznawcą kogo? piszesz jakieś blogi, nie wiadomo o czym.. Jestem w AA kilkanaście lat - i nic mnie nigdy ani nie olśniło, ani nawróciło..w przeciwieństwie do innych. Ci których olśniło, wrócili do swojej wiary - do wyznawania Boga chrześcijańskiego, a ja niekoniecznie..Może należy bardziej jednak się przyjrzeć Bibili i słowom tam pisanym..Któż natchnął tamtych ludzi, dlaczego Biblia jest tylko strzępkiem kilku wybranych fragmentów..Bo kościołowi było tak wygodnie?
    a wracając do alkoholizmu jako choroby?
    Zapewne wiesz , skoro tyle się napociłeś w tym blogu..jaka jest definicja każdej choroby?
    ma swoje objawy, nawroty etc
    Alkoholizm postępuje, czyli nie można go wyleczyć, może "zaleczyć"..choroba śmiertelna.
    Miliony ludzi mylą się odnośnie Boga jakkolwiek go pojmuje? jedynie Ty chciałeś zaistnieć i napisałeś w blogu, że 12 KROKÓW do piekła..
    A skądwiesz, że piekło istnieje? może go nie ma..
    Jakoś nie przedstwiłeś tu żadnych dowodów na nieistenie choroby alkoholowej?
    a może sam masz problem? nie chcesz się leczyć? nie pasuje CI AA.. bo może chce Ci się chlać?
    ok.Nawet szkoda Ci życzyć pogody ducha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co jest tutaj napisane to czysta prawda. Skoro ty twierdzisz, że może piekła nie ma to odrazu widać, że nie masz pojęcia o chrześcijaństwie i Bogu i pleciesz bzdury. Ten teks jest napisany prez kogoś kto naprawdę zna się na tych rzeczach, a po drugie skoro jesteś cżłonkiem AA to jakie inne zdanie na temat tego tekstu mozesz ty mieć.

      Usuń
  2. Większych bzdur nie czytałem na temat AA .No cóż ale masz prawo tak sadzić Pamiętaj, że człowiek wolny idzie do Nieba taką drogą, jaka mu się podoba i że możesz się łatwo pomylić wybierając jeden obrządek spomiędzy istniejących dwóch tysięcy. Nie znajdziesz Boga w kościele – jest w tobie, wokół ciebie. Piekłem jest niekończąca się mszą bez Boga, a Niebo to Bóg bez mszy.

    Czy sądzisz, że Bóg jest katolikiem?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla uzupełnienia artykułu polecam film na Y0uTube:
    Dave Hunt i T.A.McMahon - Psychologia i Kosciół

    końcówka linka na Y0uTube jest następująca:
    /watch?gl=PL&v=ZQmBnXMs1NA

    Księga Liczb 6,22-27 i fragment w "Anonimowi Alkoholicy" 144 strona
    Pan mówił do Mojżesza tymi słowami: Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im: Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił.


    Grzesiek S.

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko! Zaraz zaczną rozpalać stos.Co za ciemnogród! Człowieku, powiedz milionom uzdrowionych na całym swiecie ludzi i ich rodzinom że AA pochodzi od szatana ! Głupota ludzka jest większa niż miłosierdzie Boże...

    OdpowiedzUsuń
  5. AA to sekta a 12 kroków prowadzą prosto do piekła, byłem uzależniony od alkoholu 25 lat,Jezus Chrystus mnie uzdrowił ,współczuję wszystkim którzy już nie piją a nadal nazywają siebie alkoholikami,AA wmawia wam chorobę do końca życia,a Bóg mówi o grzechu który zostanie ci wybaczony gdy się nawrócisz,teraz

    OdpowiedzUsuń