Dzielimy się informacjami, doświadczeniami narosłymi wokół programu 12 Kroków i stosujących go, by wymieniać je i by dać szanse zdobycia o nich wiedzy nieuzależnionym.

Czyżby Mickiewicz znał program AA?


Obecnie alkoholik poszukujący recepty na swoje życie może skorzystać z wielu propozycji, a w tym z programu AA. Ale jak odróżnić program AA od innych programów, na czym polega jego unikatowość i skuteczność? Jak wiemy, alkoholikiem i członkiem AA, może nazwać się właściwie każdy, kto przekroczył próg mityngu AA i pragnie zachować trzeźwość. Jest to sprawa osobistego odczuwania. Nasza Trzecia Tradycja nie stwarza właściwie żadnych przeszkód. Lecz czymś zupełnie innym jest dostępność programu, a czymś innym umiejętność korzystania z niego, pragnienie życia zasadami AA. Nieraz odnoszę wrażenie, że to łatwa dostępność sprawia, iż program AA jest niedoceniany i lekceważony, a jego realizacja odkładana na później. Pewnie i ja mam w tym swój udział. Buńczuczne prezentowanie własnych poglądów na naszych mityngach, bez odniesienia do programu, nie zachęca do jego stosowania. Był czas, że nie zdawałem sobie z tego zupełnie sprawy, choć to takie proste. Jeśli można mieć sukcesy bez programu, to po co zajmować się programem? Kto wie, czy przy okazji nie odzywa się również dziecinna przekora, by akurat nie postępować jak inni? Szybko ktoś przypomni ci, że tylko profesjonalna terapia przynosi efekty, jakbyśmy nie dostrzegali wielu pozytywnych przykładów wokół nas. Przez pamięć osobistych cierpień związanych z moim nałogiem mam wielki szacunek dla każdego, kto uwolnił się od przymusu picia, niezależnie od wybranej drogi abstynencji. Cieszę się z każdego uratowanego. Mam wiele wdzięczności za pomoc, jaką otrzymałem szczególnie w najtrudniejszym, pierwszym okresie trzeźwości. Dla tonącego chyba najmniej ważne jest, jakim stylem płynie pomoc. Liczy się skuteczność, przerwanie śmiertelnego picia. Ja związałem się z AA i jestem z tego zadowolony. Ponad dziesięć lat trzeźwości upoważnia mnie chyba do dokonania próby oceny działania programu AA.

Wyróżniającą się cechą programu AA jest jego trójelementowa struktura. Wyznaczają ją słowa: ZDROWIE, JEDNOŚĆ, SŁUŻBA, z których każde ma swoje rozwinięcie. I tak: do ZDROWIA zmierzamy wypełniając treścią 12 Kroków, JEDNOŚĆ jako wspólnotę zachowujemy stosując się do zaleceń 12 Tradycji, zaś SŁUŻBĘ pełnimy w myśl 12 Koncepcji. Najbardziej znane jest 12 Kroków AA wykorzystywane w pracy różnych ośrodków terapeutycznych. Wiele wspólnot przyjęło je jako wzór dla swojej działalności. Pamiętam, że przez jakiś czas chodziłem dumny jak paw, że z mojego - czyli AA - programu korzystają specjaliści. My jesteśmy najlepsi - myślałem, - niech się od nas uczą - i tym podobne brednie. Tym bardziej zaskoczyło mnie pewne zdarzenie.

Otóż wpadła mi w ręce książka z listami Adama Mickiewicza. Zacząłem kartkować i przypadkowo natknąłem się na list pisany w Hawr w 1851 roku. /Dzieła wszystkie. Tom XII str 228-9 Nakład Księgarni H. Altenberga we Lwowie/ Ze zdumieniem w radach dla jakiejś hrabiny zacząłem odczytywać nasz program. Czytałem:

...a ciągle jedno ci śpiewam i proszę, żebyś o tem ciągle pamiętała, że twoje zdrowie najwięcej zależy od ciebie, od twego wewnętrznego życia.to wewnętrzne życie nie zależy na tym, żeby wiele myśli przepędzać przez głowę i plątać się różnymi zamiarami. Trzeba mieć cel zawsze. Tym celem jest dla ciebie podniesienie się do żywej wiary , że wszystko co się nam zdarza, jest na nasze dobro, że będzie lepiej na świecie i że my do tego lepszego musimy w naszej cząstce przyczynić się. Wszelki kłopot i bieda na to dane, aby je zwyciężyć. Każde dziecko, kiedy próbuje chodzić, naprzód musi padać i plątać się. Więc nie trzeba przeszłością trapić się nadto..., aby w czemś ku dobru wspólnemu się przyczynić...

Choć słowa były inne, to wyrażały myśli 12 Kroków, no, może bez odniesienia do alkoholu. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że program pomocy dla zagubionych w życiu znany był kilkadziesiąt lat przed powstaniem AA i nie ma żadnego powodu, aby się pysznić czymś, co od dawna jest znane.
Więc co decyduje o skuteczności AA? Atrakcyjność!!!
Program przywraca cel i radość życia, swobodę, ruch, a nade wszystko żywotność. Życie odradza życie. Trzeźwość rodzi trzeźwość. Skuteczność programu AA wiąże się z wdrożeniem 12 Kroków w środowisku wspólnoty. Tak dawno znane znalazły wśród alkoholików stosujących w życiu Tradycje i Koncepcje AA szczególnie sprzyjające warunki do rozwoju. Opieka nad nowymi członkami, wspólnotowe życie, aktywne uczestnictwo to coś więcej niż praktyczne poznanie prawideł i zasad, według których należy żyć. To wzajemnie przykłady stosowania zasad AA i wszelkich od nich odstępstw. Na naszych oczach dokonuje się duchowa przemiana, gdy egoistyczny, żałosny pijaczyna staje się wartościowym, pełnym poświęcenia członkiem AA, rodziny, a także swojej społeczności. Albo, co się też zdarza, odchodzi nie znajdując zadowolenia w trzeźwości.

Historie opowiadane na mityngach wyraźnie przestrzegają, że trzeźwość nie jest dana, ani ofiarowana raz na zawsze, że trzeba ją stale pielęgnować we współpracy z innymi, a w zmaganiach z własnymi słabościami kształtować nowy charakter. Te wszystkie możliwości dają nasze mityngi, struktury służb. Ale warunek: trzeba przekroczyć próg niechęci i honorowo podjąć się różnych zadań. W grupie i poza nią. Zyskując przyjazne środowisko łatwiej jest przestać pić, odnaleźć cel i sens życia, budować motywację do zmian charakteru. Rozwinąć poczucie przynależności do czegoś większego niż my sami. Kto wie, czy nie jest to pierwszy krok na drodze poszukiwania Siły Wyższej. W miarę zaangażowania mamy szansę poznać nowe reguły postępowania. Okazuje się, że 12 Tradycji i 12 Koncepcji służb to bardzo praktyczne wskazówki. Wspólne dobro, rodzina, współpraca, Miłujący Bóg, wspólne, grupowe sumienie, a nie tylko moje, unikanie postawy karzącej i dominującej, rozsądek finansowy - to kilka z wielu punktów programu. Przyjaciele ze wspólnoty i sponsor pomogą. Szybko zauważą niepokojące oznaki, nawet gdy zainteresowany jeszcze nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa albo przyklasną potwierdzając dobrą postawę. To stale działa. Odrobina zainteresowania staje się często początkiem sponsorowania, koniecznego do utrzymywania własnej trzeźwości. To moment, gdy wspólnota oferuje alkoholikowi wybawienie ze śmiertelnej samotności, gdy nie tyle uczy zdobywania przyjaciół, co pokazuje jak być przyjacielem, jak ulżyć w cierpieniu innym. Jeśli nie wszyscy, to przynajmniej ja muszę pamiętać, że nawet jeden kieliszek może być początkiem zdarzeń kończących się śmiercią. Jeszcze nie zapomniałem, ile spustoszenia dokonała gorzała w moim życiu. Zarówno na ciele jak i duszy. Dlatego, gdy widzę, jak ktoś ignoruje i zagłusza swoje sumienie, próbuje udawać błogą nieświadomość tradycji, niepokoję się. Źle pojęta duma, osamotnienie, egoizm dręczą ...i pokonują. Idea trzeźwości musi wypełnić pustkę po alkoholu. Przyjaźń i zaangażowanie też są w stanie tę pustkę wypełnić, poza tym kryją ogromną niespodziankę. Chociaż przyszedłem do wspólnoty AA by skończyć z piciem, uporządkować życie, znaleźć chwilę wytchnienia dla skołatanych nerwów, to zupełnie nieświadomie rozpocząłem wędrówkę w poszukiwaniu Boga. Odnalazłem pragnienie poznania Jego woli wobec mnie. Codziennie w jedności z najbliższymi muszę mobilizować siły, by ją wypełniać. Mam przekonanie, że któregoś dnia stanę przed Stwórcą i podziękuję za nie do końca zabałaganione życie.

Marek W-wa


http://groups.google.com/group/12-krokow-aa/browse_thread/thread/0aa2081bb8ec3af9?hl=pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz