Jak zmusić alkoholika do leczenia?

Osoby żyjące blisko z kimś, kto pije w sposób problemowy, doświadczają ogromnego cierpienia i bezsilności.

Z jednej strony problemy osoby pijącej dotykają ich w sposób bezpośredni - tzn. jeśli pijąca osoba np. przepije wypłatę to będzie to nie tylko jej problem ale też rodziny, która będzie musiała przeżyć bez tych pieniędzy.

Z drugiej strony problemy osoby pijącej są obciążające dla członków rodziny dlatego, że czują się z tą osobą emocjonalnie związani i martwią się tym, że ktoś bliski i kochany, sam siebie niszczy.

Rodzina często dochodzi do momnetu, w kótrym staje się jasne, że potrzebna jest jakaś pomoc z zewnątrz, że sami nie potrafią sobie poradzić z problemem picia bliskiej osoby, a sama osoba zdaje sie kompletnie nie wiedzieć problemu.

Powstaje wtedy pytanie, jak sprawić aby alkoholik podjął leczenie, skoro zaprzecza temu, że ma jakikolwiek problem i o leczeniu słyszeć nie chce. Dobrym rozwiązaniem może wydawać się w takiej sytuacji leczenie przymusowe.

Osoby niezorientowane, w tym jakimi prawami rządzi sie uzależnienie, wyobrażają sobie często, że istnieje możliwość zamknięcia alkoholika, gdzieś, gdzie będzie odizolowany od zgubnych wpływów środowiska. Jakieś miejsce zamknięte, z którego ich bliski wyjdzie zdrowy i odmieniony.

Dodatkowo, bliscy mają często mają w sobie bardzo dużo złości i żalu do "swojego alkoholika" za to, że niszczy siebie i wszystkich dookoła więc trochę to przymusowe leczenie wyobrażają sobie jako karę, za krzywdy jakich doznają.

Są to jednak dwie niezależne od siebie kwestie - izolacja i "odwyk". Izolacja to kara, odwyk natomiast (inaczej: terapia uzależnienia) to leczenie, pomoc.

Nie da się pomóc alkoholikowi wbrew jego woli, ponieważ uzależnienia nie leczy się lekami, tylko psychoterapią. O ile można człowieka przywieźć siłą w jakieś miejsce, o ile można go zamknąć w tym miejscu, to niemożliwe jest, żeby go zmusić do zmiany swojego życia, myślenia, swojej emocjonalności, nawyków, zainteresowań, środowiska, znajomych, gdy on tego nie chce.

Cały "problem z alkoholikiem" leży w tym, ze nieraz bardzo dużo czasu upływa, zanim on sam zechce się leczyć. W tym czasie nieraz bardzo krzywdzi inne osoby, będące blisko niego. Alkoholik nie chce się leczyć, bo nie czuje, że ma problem, bądź czuje to bardzo słabo, lub czuje to tylko w niektórych momentach.

Sam fakt upijania się sprawia, ze mąci się ocena tego, co jest problemem. Człowiek ten może nabierać przekonania, ze picie jest skutkiem problemu, jaki stwarza rodzina, a nie odwrotnie. W jego mniemaniu może być tak, że to rodzina swoim narzekaniem i czepianiem się sprawia, ze on pije. Dlatego argumenty rodziny, jej namowy do leczenia często spełzają na niczym.

W takich sytuacjach bywa pomocne orzeczenie sądu o konieczności leczenia, tzw. zobowiązanie do leczenia. Polega to na tym, ze rodzina lub inne osoby, dla których picie danego człowieka staje się źródłem kłopotów, zgłaszają się do Gminnej Komisji ds. Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (czy - w większych miastach - Dzielnicowego Zespołu ds. Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych).

Tam rodzina składa wniosek o zobowiązanie alkoholika do leczenia. We wniosku tym należy zamieścić opis sytuacji problemowych wynikających z picia. Warto dołączyć kopie dokumentów potwierdzających opisywaną sytuację, takich jak np. rachunki z izb wytrzeźwień lub dokumenty potwierdzające interwencje policji.

Komisja nie orzeka o skierowaniu na leczenie, jedynie sąd. Komisja i prokuratura kierują do sądu wniosek o przymusowe leczenie i to sąd ocenia czy są do tego powody. Pod uwagę brane są różne dowody. Są to zeznania bliskich - zwłaszcza domowników, ale nie tylko, sąsiadów, informacje z policji, z izb wytrzeźwień. Sąd dodatkowo kieruje osobę której postępowanie dotyczy na badanie psychiatryczne. Gdy psychiatrzy uznają, że ta osoba jest uzależniona od alkoholu, można ją skierować na przymusowe leczenie odwykowe.

Taki sam wniosek można złożyć w prokuraturze.

Osoba ta zostanie wezwana na stawienie się na takową komisję, gdzie zostanie przeprowadzony z nią wywiad dot. uzależnienia, oraz specjaliści ocenią czy nadaje się ta osoba na leczenie. Jeśli nie stawi się na taką komisję wysyłane jest ponowne wezwanie (aż do 3 razy) a potem wnioskodawca podpisuje tylko zgodę na skierowanie sprawy do sadu w sprawie leczenia.

A potem już wszystko w sądzie się odbywa.

Ocena sądu (biegłych) "jest pan chory i musi pan się leczyć" bywa dla uzależnionego bardzo mocnym sygnałem, że tu już nie chodzi o samo "czepianie się" rodziny, lecz, że rzeczywiście sprawy zaszły za daleko. Taka osoba zobowiązana przez sąd do leczenia musi się stawić w określonej placówce odwykowej. Jeśli tego nie zrobi - doprowadzi ją policja.

To jest szansa dla takiej osoby na zrobienie czegoś ze swoim życiem. Czy z tej szansy skorzysta - nie wiadomo. Tak jak powiedziałam wcześniej, nie można człowieka zmusić do zmiany swojego życia, a tylko do przyjścia na terapię.

Statystycznie efektywność takiego leczenia, które rozpoczyna się sadowym zobowiązaniem do leczenia, jest taka sama, jak skuteczność leczenia tzw. "pacjentów dobrowolnych".

Zamknięte ośrodki odwykowe nie są więzieniem. "Zamknięty" -oznacza tu "stacjonarny", taki w którym człowiek przebywa przez 6-8 tygodni i nie opuszcza go poza krótkimi wyjściami na tzw. przepustkę.

Jeżeli alkoholik łamie prawo, może być tak samo osądzony jak każdy inny człowiek popełniający przestępstwo i ukarany za swoje czyny. Tu już będziemy mówić nie o leczeniu, tylko o karaniu i izolacji. Jeżeli ktoś pod wpływem alkoholu bije swoją rodzinę, może ponieść karę, jeżeli rodzina zdecyduje się wnieść sprawę przeciwko niemu do sądu. Picie alkoholu będzie wtedy okolicznością zaostrzającą karę.

Jeżeli alkoholik dopuszcza się czynów. za które grozi kara wiezienia, będzie musiał taka karę ponieść. Może się jednak zdarzyć, ze już będąc w wiezieniu będzie chciał się leczyć i wtedy może, odbywając karę pozbawienia wolności, uczestniczyć w więziennym w programie terapii uzależnienia (np. w programie "Atlantis"). Udział w takim programie jest jednak dobrowolny i to już będzie jego decyzja, czy z takiej możliwości skorzysta.

przepisy do tego się odnoszące:

Art. 24. Osoby, które w związku z nadużywaniem alkoholu powodują rozkład życia rodzinnego, demoralizację małoletnich, uchylają się od pracy albo systematycznie zakłócają spokój lub porządek publiczny, kieruje się na badanie przez biegłego w celu wydania opinii w przedmiocie uzależnienia od alkoholu i wskazania rodzaju zakładu leczniczego.

Art. 25. Na badanie, o którym mowa w art. 24, kieruje gminna komisja rozwiązywania problemów alkoholowych właściwa według miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, której postępowanie dotyczy, na jej wniosek lub z własnej inicjatywy.

Art. 26. 1. Osoby, o których mowa w art. 24, jeżeli uzależnione są od alkoholu, zobowiązać można do poddania się leczeniu w stacjonarnym lub niestacjonarnym zakładzie lecznictwa odwykowego.
2. O zastosowaniu obowiązku poddania się leczeniu w zakładzie lecznictwa odwykowego orzeka sąd rejonowy właściwy według miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, której postępowanie dotyczy, w postępowaniu nieprocesowym.
3. Sąd wszczyna postępowanie na wniosek gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych lub prokuratora. Do wniosku dołącza się zebraną dokumentację wraz z opinią biegłego, jeżeli badanie przez biegłego zostało przeprowadzone.

Art. 27. 1. W razie gdy w stosunku do osoby, której postępowanie dotyczy, brak jest opinii biegłego w przedmiocie uzależnienia od alkoholu, sąd zarządza poddanie tej osoby odpowiednim badaniom.
2. Sąd może, jeżeli na podstawie opinii biegłego uzna to za niezbędne, zarządzić oddanie badanej osoby pod obserwację w zakładzie leczniczym na czas nie dłuższy niż 2 tygodnie. W wyjątkowych wypadkach, na wniosek zakładu, sąd może termin ten przedłużyć do 6 tygodni.
3. Przed wydaniem postanowienia sąd wysłuchuje osobę, której postępowanie dotyczy.
4. Na postanowienie zarządzające oddanie pod obserwację do zakładu przysługuje zażalenie.

Art. 28. 1. W razie zarządzenia przez sąd badania przez biegłego lub oddania pod obserwację w zakładzie leczniczym osoba, której postępowanie dotyczy, obowiązana jest poddać się badaniom psychologicznym i psychiatrycznym oraz zabiegom niezbędnym do wykonania podstawowych badań laboratoryjnych pod warunkiem, że dokonywane są przez uprawnionych do tego pracowników służby zdrowia z zachowaniem wskazań wiedzy lekarskiej i nie zagrażają zdrowiu tej osoby.
2. Minister właściwy do spraw zdrowia w porozumieniu z Ministrem Sprawiedliwości, w drodze rozporządzenia, określa tryb powoływania biegłych, zasady sporządzania opinii oraz warunki i sposób dokonywania badań, o których mowa w ust. 1.

Art. 29. Orzeczenie o obowiązku poddania się leczeniu zapada po przeprowadzeniu rozprawy, która powinna odbyć się w terminie jednego miesiąca od dnia wpływu wniosku.

Art. 30. 1. W razie nieusprawiedliwionego niestawiennictwa na rozprawę lub uchylania się od zarządzonego poddania się badaniu przez biegłego albo obserwacji w zakładzie leczniczym sąd może zarządzić przymusowe doprowadzenie przez organ Policji.
2. Jeżeli zarządzenie przymusowego doprowadzenia dotyczy żołnierza, wykonuje je Żandarmeria Wojskowa lub wojskowy organ porządkowy.

Art. 31. 1. Orzekając o obowiązku poddania się leczeniu sąd może ustanowić na czas trwania tego obowiązku nadzór kuratora.
2. Osoba, wobec której ustanowiony został nadzór, ma obowiązek stawiania się na wezwanie sądu lub kuratora i wykonywania ich poleceń, dotyczących takiego postępowania w okresie nadzoru, które może się przyczynić do skrócenia czasu trwania obowiązku poddania się leczeniu.
3. Minister Sprawiedliwości oraz minister właściwy do spraw zdrowia, w drodze rozporządzenia, określają szczegółowe zasady i tryb wykonywania nadzoru, o którym mowa w ust. 1.

Art. 32. 1. Sąd wzywa osobę, w stosunku do której orzeczony został prawomocnie obowiązek poddania się leczeniu odwykowemu, do stawienia się dobrowolnie w oznaczonym dniu we wskazanym zakładzie lecznictwa odwykowego w celu poddania się leczeniu, z zagrożeniem zastosowania przymusu w wypadku uchylania się od wykonania tego obowiązku.
2. Osoba, w stosunku do której orzeczony został obowiązek poddania się leczeniu odwykowemu, związanemu z pobytem w stacjonarnym zakładzie lecznictwa odwykowego, nie może opuszczać terenu tego zakładu bez zezwolenia kierownika zakładu.
3. Sąd zarządza przymusowe doprowadzenie do zakładu leczniczego osoby uchylającej się od wykonania obowiązków, o których mowa w ust. 1 i 2, przez organ Policji.
4. Jeżeli zarządzenie przymusowego doprowadzenia dotyczy żołnierza, wykonuje je Żandarmeria Wojskowa lub wojskowy organ porządkowy.

Art. 33. 1. Policja, Żandarmeria Wojskowa i wojskowy organ porządkowy, wykonując zarządzenie przymusowego doprowadzenia osób, o których mowa w art. 30 oraz art. 32 ust. 3 i 4, ma prawo ich zatrzymania tylko w niezbędnych wypadkach i na czas konieczny do wykonania tego zarządzenia.
2. Minister właściwy do spraw wewnętrznych w porozumieniu z Ministrem Sprawiedliwości i ministrem właściwym do spraw zdrowia, w drodze rozporządzenia, określa zasady i tryb doprowadzania osób, o których mowa w art. 30 ust. 1 i art. 32 ust. 3.
3. Minister Obrony Narodowej, w porozumieniu z Ministrem Sprawiedliwości i ministrem właściwym do spraw zdrowia, określi, w drodze rozporządzenia, tryb doprowadzania osób, o których mowa w art. 30 ust. 2 i art. 32 ust. 4.

Art. 34. 1. Obowiązek poddania się leczeniu trwa tak długo, jak tego wymaga cel leczenia, nie dłużej jednak niż 2 lata od chwili uprawomocnienia się postanowienia.
2. (4) W czasie trwania obowiązku poddania się leczeniu sąd może na wniosek kuratora, po zasięgnięciu opinii zakładu leczącego, bądź na wniosek zakładu leczącego zmieniać postanowienia w zakresie rodzaju zakładu leczenia odwykowego.
3. W czasie trwania obowiązku poddania się leczeniu stacjonarny zakład leczący może ze względów leczniczych skierować osobę zobowiązaną do innego zakładu w celu kontynuowania leczenia odwykowego, powiadamiając o tym sąd.
4. O ustaniu obowiązku poddania się leczeniu przed upływem okresu wskazanego w ust. 1 decyduje sąd na wniosek osoby zobowiązanej, zakładu leczącego, kuratora, prokuratora lub z urzędu, po zasięgnięciu opinii zakładu, w którym osoba leczona przebywa.
5. W wypadku ustania obowiązku poddania się leczeniu ponowne zastosowanie tego obowiązku wobec tej samej osoby nie może nastąpić przed upływem 3 miesięcy od jego ustania.

Art. 35. 1. Sąd, który nałożył na osobę uzależnioną od alkoholu obowiązek poddania się leczeniu odwykowemu, jeśli uzna, że na skutek takiego uzależnienia zachodzi potrzeba całkowitego ubezwłasnowolnienia tej osoby - zawiadamia o tym właściwego prokuratora.
2. W razie orzeczenia ubezwłasnowolnienia sąd opiekuńczy, określając sposób wykonywania opieki, orzeka o umieszczeniu tej osoby w domu pomocy społecznej dla osób uzależnionych od alkoholu, chyba że zachodzi możliwość objęcia tej osoby inną stałą opieką.
3. Do obowiązków opiekuna osoby ubezwłasnowolnionej stosuje się odpowiednio również przepisy dotyczące obowiązków kuratora, o którym mowa w art. 31.

Jak zmusić alkoholika do leczenia.pdf



dodajdo.com

10 komentarzy:

  1. Wszystko to pięknie napisane ale chcąc coś zrobić z alkoholikiem to napotykamy na masę trudności i bardzo długie oczekiwanie na decyzje ze strony Urzędu ,oraz niekończące się procedury ,a w tym czasie alkoholik w dalszym ciągu ,krzywdzi bliskich i siebie !!! więc jak to zrobić??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak..to jest prawda.wiele mozna ale na papierze i wydac stosowne rozporzadzenie.Ale rzeczywistosc jest inna.Czlowiek pod wplywem alkoholu niejednokrotnie nie wie co zrobil i co czyni, zwlaszcza jak jest w upojeniu alkoholowym.Wiec jak ma odpowiadac za czyny nie wiedzac ze to robi na szkode innych. Wszyscy opieraja sie tylko na mowieniu: musisz, masz to zrobic z wlasnej , nieprzumuszonej woli. Ale tak czlek ma slaba wole: obiecuje ale nie dokona. W wiadomo, ze na wiele rzeczy musi sam wyrazic zgode, bo jezeli nastapi pryzmus leczenia bez jego zgody-ma prawo zaskarzyc wszystkich o dopuszczenie sie czynu przymusu na jego osobie. ON MUSI SAM WYRAZIC ZGODE a jezeli nawet wyrazi zgode na leczenie pod wplywem alkoholu to tak moze podwazyc swoja decyzje odpowiadajac na pytanie, ze nigdy tak nie powiedzial..i kolo sie zamyka.. I tu nikt nie moze pomoc taka prawda! Do tego jest potrzebna zgoda osoby potrzebujacej pomocy-uzaleznionemu od alkoholu.Czlowieka chorego, ktory pod wplywem alkoholu nie wie co czyni..I teraz powiedzcie-co zrobic? Gdziekowiek czlowiek sie nie zwroci slyszy rady, porady adresy.A czyz nie mozna swtorzyc czegos takiego, aby te Urzedy ktore tak laskawie radza papierkowo,moglyby ruszyc na pomoc z wlasnej inicjatywy, bezposrednio do nich sie zglaszac osobiscie a nie papierkowo.Przyjsc pierwszy do takiego czlowieka, wyciagnac pierwsi reke a nie zapraszac na spotkania do Urzedu, ktore i tak nic nie daja.Chcialam zaznaczyc, iz nie wszyscy alkoholicy pochodza z rodzin patologicznych, pijackich, meliniarkich. Bo Urzedasy twierdza, ze jak jeden clonek rodziny jest alkoholikiem to ta rodzina jest meliniarska. I to boli bo jak ide zalatwiac sprawe w imieniu takiego czlowieka, czlonka mojej rodziny, to patrza sie na mnie jak na osobe meliniarska, patologiczna,....smutna prawda i rzeczywistos ale bardzo boli...

      Usuń
  2. Może warto poszukać wsparcia u Anonimowych Alkoholików?

    OdpowiedzUsuń
  3. jedna jest prawda: alkoholik, czy czlowiek uzalezniony od alkoholu - nigdy nie powie o sobie ze jest uzaleznionym i ze potrzebuje pomocy.To My musimy wyjsc mu naprzeciw i w sposb delikatny wyjasnic w czym problem tkwi.Te jednorazowe spotkania w AA, Psychologow, Psychiatrow malo pomagaja.Trzeba mu pomoc w przezwyciezeniu swojej slabej woli aby moc dotrzec.To ma byc trwala pomoc i nad takim rozwiazaniem powinni pracowac nasi Madrzy A do szpitala odwykowego jest kolejka(NFZ) i na dodatek zawsze trzeba przyjsc trzezwy, a kiedy alkoholik bedzie trzezwy?..Pomoc z opcja wyjscia naprzeciw takiemu czlowiekowi...a wiec naukowcy maja sporo do dzialania w znalezieniu genu powodujacego alkokoliz i sposobie skutecznego leczenia.BO ALKOHOLIK TO CZLOWIEK BARDZO CHORY-choroba duszy i ciala.

    OdpowiedzUsuń
  4. To straszne wlaasnie widzialam po roku czasu mojego brata.jest spokojnym czlowiekiem ale chodzi nie przytomnny juz i jak cos mowimy do niego to tylko cichym ,wolnym glosem mowi PRZEPRASZAM.jest madrym czlowiekiem pisal ksiazki co wlasnie czytam ostatnia wydana w tym roku.Chodzil juz na jakies zajecia byl tez w klinice pare lat temu,nie pil a teras znowu,zona odeszla ale duzo pomaga mojej mamie ktora bardzo cierpi.On juz poprostu sie zagubil a my nie wiemy co robic.Duzo by mozna pisac ale dusi mnie w gardle .Moze kiedys bedzie tak zeby kazdemu choremu na alkoholizm dano szanse w sensie przymusowego leczenia (dluzszego )a pozniej juz sam moze decydowac ,bo jak w zyciu jest -do trzech razy sztuka .jedni potrzebuja raz a niektorzy 2-3 razy potrzebuja pomocy,
    Smutna siostra

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój brat też pije. :( Ukrywa to, ale wszyscy widzą. Mówi że nie pił ale czuc. :( Nie wiem jak mu pomóc?
    Nie ma żony, nie ma dzieci. Mieszka z mamą i ojcem alkoholikiem. Brat ma 28 lat. Pracuje dorywczo. Mnie stac żeby go gdzieś wysłac. Ale czy to pomoże?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz pomóc, ale to nie będzie łatwe i zabierze Ci sporo czasu... niestety wiem, bo przed 2 laty byłam w sytuacji jak Ty. Jestem siostrą alkoholiczki. Choćby tu masz podpowiedź, wzięłam taką co bardziej dotyczy mojej siostry, bo miała próbę samobójczą, ale dotyczy też odwyków, ważne że możesz zawnioskować " O potrzebie przyjęcia do szpitala psychiatrycznego osoby bez jej zgody orzeka sąd opiekuńczy odpowiedni ze względu na miejsce zamieszkania tejże osoby – na wniosek jej małżonka, krewnych w linii prostej, rodzeństwa, jej przedstawiciela ustawowego lub osoby sprawującej nad nią faktyczną opiekę '' to stąd http://www.eporady24.pl/jak_wyslac_doroslego_syna_na_przymusowe_leczenie,pytania,3,20,5150.html Czyli jako brat działaj póki nie jest za późno...

      Usuń
  6. Ludzie. o czym Wy mówicie? O jakim zmuszaniu? Kiedy ktoś popełnia przestępstwo pod wpływem alkoholu, idzie do więzienia. Koniec, kropka.
    A kiedy pije i to nawet nadmiernie, to jego sprawa. Nie wolno nikogo zmuszać do czegoś, na co ktoś nie ma ochoty w tym na głupawe terapie i inne bzdety.
    Otwieracie buzie i słuchacie jakiś pseudo psychologów czy innych psychiatrów, którzy na Was robią kasę (a Was i Waszych tzw. alkoholików mają w du-ie). Kasa się liczy. Mówią Wam - donoście na swoich bliskich - i śmieją się z Was, pijąc za Wasze pieniądze koniaki i żyjąc w zbytku. Żyją tak wykorzystując Waszą naiwność, Waszą wiarę, że mówi "specjalista". A ten "specjalista" nie zamknie w szpitalu czy nie zmusi do tzw. leczenia osobę bezdomną, z ulicy, biedną - zauważyliście to? Oni "specjaliści" zmuszają do tzw. leczenia tych, których można wydoić z kasy (lub ich rodziny).
    A czy zadaliście sobie Państwo pytanie, czy powołane wyżej artykuły czy cała ustawa jest zgodna z Konstytucją?
    A czy Wy chcielibyście być "uczciwie" sądzeni przez tych, którzy sami nie ponieśli konsekwencji za swe przestępstwa i zbrodnie (sędziowie, prokuratorzy)?
    Oj ludzie.... opamiętajcie się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widze ze nie miales nigdy kontaktu z osoba pijaca a sie wypowiadasz . Nigdy nie uciekales z domu bo syn zaczyna pic i wiesz ze bedzie bil bo nie masz juz pieniedzy zeby mu dac na alkohol .Mieszkanie nie oplacone , prad tez a on ciagle potrzebuje na picie , nie dasz to Lanie i to nie tylko szturchaniec a takie ze nie mozesz isc do pracy bo jestes caly siny . Co mozesz zrobic ? Nic jak sam stwierdziles on powinien sam chciec przestac , najgorsze ze on nie chce . W chwilach trzezwosci powie : " to mnie dobij , bedziesz miala z glowy pasozyta " , na tyle go stac .Zycie nie jest slodkim tortem , nie dla wszystkich . Jako matka chce dla niego jak najlepiej tylko ze juz nie mam sil i srodkow zeby nadal pomagac .... rozumiec .Pomoc z miasta ... ladnie to brzmi i nic poza tym . On sie meczy i ja jako matka tez . Jak zyc ? Jak pomoc ?

      Usuń