Spożywanie alkoholu na świeżym powietrzu w czasie wakacyjnego wypoczynku, jest zjawiskiem bardzo popularnym i niebudzącym już większych kontrowersji. Wciąż jednak, ze względu na art. 14 ust. 2a ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, dla dużej grupy osób jest to niemożliwe do wykonania w legalny sposób. I to nie dlatego że w Stolicy brakuje ogródków przy lokalach. Taka rozrywka najzwyczajniej w świecie jest droga i osoby niedysponujące dużymi zasobami finansowymi, muszą z niej zrezygnować. W tej kwestii mamy do czynienia z dyskryminacją osób uboższych; każdy bardziej zamożny mieszkaniec i mieszkanka Warszawy ma możliwość spożycia alkoholu w przestrzeni publicznej, za symbolicznym ogrodzeniem ogródka przy lokalu.
Niewątpliwie zachowania ludzi pod wpływem alkoholu są niejednokrotnie uciążliwe dla innych obywateli oraz władz miasta, ale czy obecne regulacje rozwiązują jakkolwiek ten problem? Czy inaczej zachowuje się osoba, która wyszła z pubu lub ogródka przy lokalu, po spożyciu alkoholu, niż pijący na ulicy, czy w parku?Sądzę, że w tej kwestii przyjęliśmy pewną bezrefleksyjną politykę ostrożności, polegającą na karaniu i zabranianiu uderzającą w „najsłabszą” warstwę społeczeństwa.
Przyglądając się prawobrzeżnej plaży Wisły, nietrudno stwierdzić, że zapotrzebowanie na przestrzeń miejską, w której można spożyć alkohol jest duże. I mimo, że w tej części Warszawy można legalnie to robić, nie odnotowuje się tam zwiększonego wskaźnika wandalizmu, czy innych form łamania prawa. Może więc warto pomyśleć o wyznaczeniu kolejnych miejsc do legalnego spożycia alkoholu, dostępnego dla wszystkich mieszkańców i mieszkanek Warszawy? O to postulują Zieloni. Warszawa ma być miastem do życia, przyjaznym każdemu.
źródło: tokfm.pl
Alkoholizm to choroba, możesz nauczyć się ją kontrolować ciesząc się pełnią życia
Dzielimy się informacjami, doświadczeniami narosłymi wokół programu 12 Kroków i stosujących go, by wymieniać je i by dać szanse zdobycia o nich wiedzy nieuzależnionym.
Co mi, na co dzień, pomaga poprawiać stosunki z innymi ludźmi.
„…Ilekroć postąpimy niewłaściwie w stosunku do kogokolwiek – powinniśmy się do tego przyznać – zawsze przed sobą, a także przed nimi, jeśli takie przyznanie będzie pomocne. Uprzejmość, dobroć, sprawiedliwość i miłość to zasady, dzięki którym można żyć w harmonii praktycznie z każdym człowiekiem. …”12x12 str. 93
Trudno jest od razu umieć zastosować te szczytne wartości w swoim życiu.
Trudno jest od razu umieć zastosować te szczytne wartości w swoim życiu.
Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny...
„…Możemy zacząć od starań, by nie obarczać tych, których kochamy, nieuzasadnionymi wymaganiami. Możemy okazywać uprzejmość ludziom, którym jej nie okazywaliśmy. A tym, których nie lubimy, możemy próbować oddawać sprawiedliwość i grzecznie ich traktować, być może nawet podejmując wysiłek, by ich zrozumieć i pomóc im. …”12x12 str. 93
1. Wiadomo, że najtrudniej z tymi, którzy są najbliżej, a co za tym idzie, są bardziej przez nas poranieni. Jak sobie radzę z ich rezerwą w stosunku do moich starań, aby zadośćuczynić i zmiany mojego zachowania?
2. Czy zauważam jak konieczność zrobienia dziesiątego kroku wieczorem, wpływa na moje zachowanie w stosunku do innych? Czy moja grzeczność, aby mieć co wpisać na listę nie jest fałszem i manipulacją?
1. Wiadomo, że najtrudniej z tymi, którzy są najbliżej, a co za tym idzie, są bardziej przez nas poranieni. Jak sobie radzę z ich rezerwą w stosunku do moich starań, aby zadośćuczynić i zmiany mojego zachowania?
2. Czy zauważam jak konieczność zrobienia dziesiątego kroku wieczorem, wpływa na moje zachowanie w stosunku do innych? Czy moja grzeczność, aby mieć co wpisać na listę nie jest fałszem i manipulacją?
Takie tam dylemaciki
„…kiedy zaczynamy rozumieć, że wszyscy ludzie, łącznie z nami, są do pewnego stopnia chorzy emocjonalnie i często omylni, niepostrzeżenie zaczynamy być łagodniejsi w ocenach, bardziej tolerancyjni. Zaczynamy rozumieć, co to znaczy naprawdę kochać innych. Stopniowo i z coraz większym przekonaniem dochodzimy do wniosku, że nie ma sensu złościć się i obrażać na ludzi, którzy podobnie jak my, sami cierpią na ból dojrzewania…”12x12 str. 92
1. Jeżeli
inni ludzie są również chorzy, czy to znaczy, że jako alkoholik/czka
jest/em normalny/a mimo swojej choroby i już nie muszę starać się dążyć
do „normalności”?
2. Coraz
łatwiej jest mi nie złościć się na innych, zwłaszcza jeśli uznam, że są
oni cierpiący, tak jak ja. Ale czy to znaczy, że kiedy robią głupoty
lub kogoś ranią (może nawet bez takiej intencji)to znaczy, że mam
pobłażać i czekać w milczeniu aż im samo przejdzie? Czy nie jest wyrazem
miłości i troski zwrócenie uwagi na niestosowność postępowania?
3.
Czy przyjmuję takie uwagi, skierowane w moją stronę, jako przejaw
miłości i troski, czy wolę aby moje otoczenie udawało, że "nic się nie
stało", a ja kolejny raz najem się wstydu gdy znów mi się wypsnie coś?
Czy dokonuję ważnych odkryć na temat swój lub mojej rzeczywistości robiąc obrachunek osobisty?
„…Czy jednak praktyki te (dop. :rachunki sumienia) nie psują nam radości życia, niepotrzebnie zabierając czas? …Kiedy jednak wdrożymy się w ten zdrowy zwyczaj, okaże się on tak interesujący i pożyteczny, że nie będziemy żałować poświęconego mu czasu… ” 12x12, str. 89
- Obrachunek osobisty jest dla mnie jeszcze uciążliwym obowiązkiem czy już jest interesujący i pożyteczny?
- Obrachunek osobisty jest dla mnie jeszcze uciążliwym obowiązkiem czy już jest interesujący i pożyteczny?
Jak zachować odpowiedni stan ducha, gdy mimo starań, przychodzą życiowe próby?
„…Czujemy, jakby umieszczono nas na jakimś neutralnym terytorium. Jesteśmy bezpieczni, czujemy się chronieni, Nawet nie ślubowaliśmy wstrzemięźliwości, a nasz problem został rozwiązany. Nie jesteśmy z tego powodu zarozumiali, ale też nie czujemy się zastraszeni. To jest właśnie, przeżywane przez nas doświadczenie duchowe. Będziemy je przeżywać tak długo, dopóki zachowamy odpowiedni stan ducha… ” WK, str. 73
Samotność, niepewność, wypadki? Przeżywane przed chwilą poczucie bezpieczeństwa i ufność skończyły się gwałtownie i zostało tylko zdumienie i szok?
Samotność, niepewność, wypadki? Przeżywane przed chwilą poczucie bezpieczeństwa i ufność skończyły się gwałtownie i zostało tylko zdumienie i szok?
Powstała konkurencja dla AA
W mieleckich wspólnotach AA nie dzieje się ostatnio dobrze. To co stało się w ostatnich tygodniach cofa grypy do lat czterdziestych ubiegłego wieku, do momentu powstania wspólnoty. To co robią ludzie którzy jak mówią o sobie "tworzymy trzon wspólnoty AA w mielcu" świadczy tylko o tym że trzeźwość jest im bardzo daleka a podstawą życia jest samo niepicie.
Grupa młodsza robi hostile takeover a potem wspólnie uchwala się że jedna i druga grupa stanowią jedność (obie grupy swoje miejsca spotkań mają inne) i tworzy się Mielecką Wspólnotę AA.
A wszystkim wtóruje Stowarzyszenie Trzeźwościowe Nowe Życie. Co ciekawe Stowarzyszenie żerujące na plecach urzędu miasta.
Grupa młodsza robi hostile takeover a potem wspólnie uchwala się że jedna i druga grupa stanowią jedność (obie grupy swoje miejsca spotkań mają inne) i tworzy się Mielecką Wspólnotę AA.
A wszystkim wtóruje Stowarzyszenie Trzeźwościowe Nowe Życie. Co ciekawe Stowarzyszenie żerujące na plecach urzędu miasta.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
