Dzielimy się informacjami, doświadczeniami narosłymi wokół programu 12 Kroków i stosujących go, by wymieniać je i by dać szanse zdobycia o nich wiedzy nieuzależnionym.

Wyzbycie się starego ja


Czytamy z uwagą pierwsze Pięć Kroków - zaleceń i pytamy samych siebie, czy czegoś nie opuściliśmy. Budujemy przecież łuk triumfalny, pod którym przejdziemy jako wolni ludzie... Czy jesteśmy teraz gotowi, aby Bóg usunął z nas te cechy, które uznaliśmy za budzące zastrzeżenia?
Anonimowi Alkoholicy str.65

Gotowość...


Istotą wszelkiego wzrostu i rozwoju jest gotowość do zmian na lepsze i gotowość do wzięcia na siebie odpowiedzialności za konsekwentne ich wprowadzenie.
Jak to widzi Bill, str. 115

- Czy jeśli nie mam gotowości do zmiany, wiem, co mnie powstrzymuje?
- Czy to lęk przed zmianą, przed niewiadomą?
- Może lenistwo i wygodnictwo?
- A może coś innego?
- Jak jest u mnie z konsekwencją w zmienianiu się na lepsze?

Już nie piją i nie chcą pić


Do klubu jedni przychodzą, inni odchodzą, a chodzi o to, by tych drugich było jak najmniej.

- Alkoholik, który chce wyrwać się z uzależnienia sam sobie z tym nie poradzi - mówi Witold Wojciechowski, prezes działającego od dziesięciu lat Nakielskiego Klubu Abstynenta.

Dla kogo jest klub?

Dla abstynentów, a to słowo jednoznacznie odnosi się do ludzi, którzy nie piją alkoholu, albo już tego nie robią i chcą pomóc innym w wytrwaniu w takim zamiarze. Jest też miejscem, w którym na wsparcie mogą liczyć rodziny abstynentów. Alkoholik sam sobie nie poradzi z uzależnieniem. To jest jego choroba, ale dotykająca także jego najbliższych, i podobnie jak w innych schorzeniach, wręcz potrzebne jest wsparcie żon, mężów, kolegów, terapeuty.

Jakie były jego początki?

W poradni przy Dąbrowskiego wcześniej odbywały się zajęcia grup anonimowych alkoholików, ale taka forma pomocy wydawała się niewystarczająca i podchwycono pomysł utworzenia klubu, na wzór wielu już działających w całym kraju i nie tylko. Bardzo w tym pomógł ówczesny radny Czesław Błaszczyński, który z własnej kieszeni dał 400 złotych na rejestrację stowarzyszenia prowadzącego klub. Dzięki niemu też władze miasta przydzieliły pomieszczenia w piwnicy siedziby opieki społecznej. To była ruina, którą członkowie klubu sami wyremontowali.

Kim byli i są członkowie klubu?

To ludzie z różnych środowisk, którzy w pewnym momencie znaleźli w sobie dość siły, aby powiedzieć: koniec, już nie chcę pić! Różne rzeczy do tego skłaniają. Czasem jest to stan zdrowia. Jeden z członków klubu przestał pić, bo nie chciał dojść do stanu, w jakim widział niektórych mieszkańców noclegowni dla bezdomnych. W klubie najwięcej jest ludzi około trzydziestu lat, którzy założyli rodziny i zdali sobie sprawę, jakim obciążeniem jest dla niej ich nałóg.

Typowa historia członka alkoholika...

Zaczyna się w wieku młodzieńczym, kiedy człowiekowi wydaje się nie tylko, że nigdy nie zachoruje i nie umrze, ale i ze wszystkim sobie poradzi. Co mu może zaszkodzić jedno, potem dwa, trzy i więcej piw? Albo lampka wina, kieliszek zwykłej wódki, czy wytrawnego trunku? A niestety, może i to bardzo. Nie uzależnia bowiem ani piwo, ani wino, a zawarty w nim alkohol. Zaczyna go brakować w organizmie, pije się częściej, już nie co kilka dni, ale codziennie& I człowiek zaczyna nawalać. Staje się niesolidny, źle funkcjonuje w pracy, w rodzinie zaczyna się piekło. Wszystko podporządkowane jest piciu i znalezieniu pieniędzy na nie& Po przekroczeniu pewnej granicy jest szpital psychiatryczny, odtruwanie organizmu i psychiki.

Nie pije się jednak nieustannie.

No i w takich chwilach wielu chce z tym zerwać, ale to już jest uzależnienie, prawdziwa choroba wymagająca leczenia. Jest świadomość, że to może być alkoholizm, ale człowiek - jak w przypadku innych chorób - odsuwa od siebie to najgorsze. Bez pomocy innych nie wyjdzie z tego. I dlatego, żeby wzajemnie się wspierać, powstał klub.

Ile osób skorzystało z jego propozycji?

Myślę, że jakieś trzysta, teraz należy do niego 48 osób. Trudno powiedzieć, ilu pomogliśmy, ale wiem, że jest ich wielu. Zawdzięczają to klubowi, ale głównie sobie. Tutaj dostają bowiem tylko wędkę - wsparcie psychologa, terapeutów, a przede wszystkim ludzi takich, jak oni oraz rodzin. Tu mogą się spotykać, klub organizuje wyjazdy terapeutyczne, imprezy dla dzieci, całych rodzin. Ich sprawą jest, czy potrafią z tego skorzystać. Nas wspiera gminna władza i Komisja Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, ale jako stowarzyszenie sami też zdobywamy środki na działalność.

Kto może przyjść do klubu?

Nie zamykamy się w jednym kręgu. Można u nas skorzystać z porady psychologa, są terapeuci radzący i pomagający rodzicom i młodym ludziom, którzy popadli w jakieś uzależnienia, na przykład od narkotyków. Do psychologa trafiają ofiary przemocy w rodzinie. Od poniedziałku do piątku, w godzinach od 16 do 20 może do nas przyjść każdy, kto ma podobne problemy. Klub mieści się w piwnicy budynku Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej przy ul. Księdza Skargi.

źródło: Express Bydgoski

Kluby abstynenta, kluby AA, czy stowarzyszenia trzeźwościowe nie mają nic wspólnego ze Wspólnotą Anonimowych Alkoholików i nie należy ich mylić ze sobą.

Wspólnota AA nie jest związana z żadną sektą, wyznaniem, działalnością polityczną, organizacją lub instytucją, nie angażuje się w żadne publiczne polemiki, nie popiera ani nie zwalcza żadnych poglądów. Oczywiście mogą ze sobą współpracować.

dodajdo.com

Na skrzydle modlitwy


...przechodzimy do wykonania Szóstego Kroku Naszej Drogi...Podkreślaliśmy już, że niezbędna jest nasza gotowość do zmiany.

Anonimowi Alkoholicy, str.56

Krok Czwarty i Piąty były trudne, ale warto je było "przerobić". Przy Kroku Szóstym natomiast utknąłem w miejscu - toteż sięgnąłem po Wielką Księgę i przeczytałem w niej powyższy fragment. Siedziałem na dworze, modląc się o gotowość, gdy wtem podniosłem wzrok i wysoko na niebie ujrzałem ogromnego ptaka. Patrzyłem, jak nagle poddał się on potężnemu górskiemu prądowi powietrza. Niesiony przezeń, to wznosząc się, to pikując, ptak dokonywał akrobacji, jakich śmiertelne ptaki z pozoru dokonywać nie są w stanie. Był to dla mnie inspirujący przykład istoty, która "puściła" własną niemożność i oddała się w ręce siły większej niż ona sama. Uświadomiłem sobie, że gdyby ptak "odzyskał swoją własną wolę" i nie okazując tak wielkiego zaufania, próbował sam kontrolować swój lot, to byłby się pozbawił najwyraźniej bezmiernej wolności i rozmachu.
Obserwacja ta obudziła we mnie gotowość do odmawiania Modlitwy do Kroku Siódmego.
Niełatwo jest poznać wolę Boga w każdych warunkach i okolicznościach. Muszę jej poszukać i być gotów poddać się jej prądowi - i w tym właśnie pomaga mi modlitwa i medytacja! Jako że ja, sam w sobie, jestem niczym, proszę Boga, aby pozwolił mi poznać jego wolę i użyczył mi siły i odwagi potrzebnej do wypełnienia jej - dzisiaj.

Wytrwanie


Ta błyszcząca strona medalu to jest to że ja nie piję.
Ale jest mityng, dwie godziny w tygodniu.
A po mityngu, znowu między pijaków. Rodzina u mnie dalej sobie pije. W pracy jak pracowałem tez w towarzystwie pijanym. Gdy przestałem, to zdradziłem moich towarzyszy od pijaństwa. I cały czas oni się męczą, żeby mnie do porządku przywrócić. A ja jak taki złośliwy diabeł trwam w trzeźwości. Jestem na emeryturze, ale zainteresowanie mam artystyczne. I ci moi koledzy artyści. W ostatni czwartek najpierw po piwku. Później butelka gorzały na podniesienie animuszu artystycznego. W piątek był wernisaż, trzy koleżanek wystawiały. I po wernisażu, poczęstunek. Jedna przyjaciółka już na mnie polowała, żebym i ja był na tym poczęstunku. Zajrzałem, było już nalane. I bezczelnie zrobiłem chodu. W dzieciństwie miałem zaplanowane, że będę świętym, później że zdobędę złoty medal olimpijski. Były mi się te moje zamiary spełniły, gdyby nie przyjaciele i towarzysze od animuszu alkoholowego. Jest tak, że na mityngu i terapii. Pomagają mi w trzeźwości, a w domu, w pracy, pomagają mi wrócić do pijaństwa. Tak już długo nie pijesz, to na pewno jesteś wyleczony. Spróbuj! Samo przestanie picia, to była dla mnie pestka. Ale utrzymanie tej abstynencji. To już wielki problem. Już jestem zaproszony na świąteczną uroczystość rodzinną, gdzie będzie dominować pijaństwo i obżarstwo. I nabijanie się z nieudaczników rodzinnych. Którym się nie udało. I już nie mogą. Wróciłem na jesieni na tą grupę artystyczną. I Czesiu, może herbatki, no proszę bardzo, ale smakuję, a ona ma procent. I drugi raz tez mnie poczęstowali z tym procentem ta herbatka. Od tego czasu przynoszę z sobą w termosie napój. To mnie uratowało, że lubię pić gorące napoje. I pierwsze to tylko na wargi i już wiedziałem czym to pachnie. A jakie to smaczne było. Też pracowałem w budownictwie. I dość często takie pytanie. Majster, a ty tak sobie od czasu do czau, to weźmiesz? Ja już jestem w AA. I wybuch radości. Hahahahhhhhhhhhhhh! Całą sztuka wytrwania w trzeźwości, to jest walka z kusicielami i Diabłami i pijanymi myślami alkoholowymi. Życzę trzeźwej mądrości. Bo bez tego wytrwanie w trzeźwości jest nie możliwe. Tylko dla wybrańców jest trzeźwość. I ja postanowiłem też być wybrańcem
Czesław



dodajdo.com

Pomaganie samemu sobie


1. Ponieważ serdeczność jest możliwa, nie ma powodu, bym obywał się bez niej.

2. Codziennie rozmawiam choć trochę ze sobą.

3. Szanuję siebie.

4. Okazuję współczucie innym.

5. Kocham innych. Miłość nie dopuszcza złych manier.

6. Odkrywam dobro i piękne cechy ludzi, nawet wtedy, gdy czynią oni wszystko, by to ukryć.

7. Nie boję się rozdźwięków i kłótni: jedynie zmarli i obojętni nigdy nie sprzeczają się.

8. Nie pozwalam, by owładnęły mną małe irytacje i codzienne miernoty.

9. Uśmiecham się! To podtrzymuje pracę serca i chroni je przed dolegliwościami.

Dobrze jest z tym być, żyć i trzeźwieć.
Lapet



dodajdo.com

23 Jasnogórskie Spotkania Anonimowych Alkoholików

Ktoś powiedział, że to się nazywa spotkanie trzeźwościowe, co jest już jawną manipulacją.
Rozmawiam o tym zagadnieniu i natykam się na niezrozumienie. W jaki sposób się ono objawia. Raz jest to minimalizacja problemu, że to dotyczy "tylko" nazwy - więc wyjaśniam, że nie tylko:

Organizatorem jest ojciec Paulin Prezes Stowarzyszenia Pomocy Osobom Uzależnionym i ich Rodzinom "Jest nadzieja" O. Ryszard Bortkiewicz OSPPE ul. Św. Barbary 51, 42-212 Częstochowa, tel. 034/3671308, kom. 0609 107 841 (za http://www.duszp.trzezwosci.plock.opoka.org.pl/aktual.htm ), który nie ma z AA nic wspólnego, a współorganizatorem jest grupa z Częstochowy, która nie jest w strukturach AA.
Dodam, aby nie pozostawić wątpliwości, że aby spotkanie miało charakter AA powinno szanować Tradycje AA, a takie spełnia tam jedynie miting. Jednak wolno nazywać się tak jak każdy chce, bo nazwa nie jest zastrzeżona. Smutne, że organizatorzy widzą jedynie zadowolonych alkoholików i najlepiej modlących się.
Właściwie nie jest to sprawa mojego sumienia, jednak uważam za swój obowiązek powiedzieć, co myślę, a nie jestem w swoim poglądzie odosobniony.

Częstochowskie Grupy: AA "Olśnienie II" i "Olśnienie III" oraz Al-anon "Nadzieja i "Wytrwałość" z radością zapraszają Waszą Grupę oraz wszystkich przyjaciół z AA, Al-anon, AI-Ateen i DDA na
XXIII Spotkania AA na Jasnej Górze
które odbędą się w dniach 04-05 czerwca 2011 roku na Jasnej Górze w Częstochowie

Program spotkań:

Sobota 4 czerwca 2011 r.:
14.00 Otwarcie XXIII Spotkań AA na Jasnej Górze (kaplica Matki Bożej)
15.00 -18.00 Prezentacja twórczości artystycznej o tematyce związanej
z ruchem AA (kaplica św. Józefa - Hale Jasnogórskie)
18.00- 5.00 Miting otwarty AA (kaplica św. Józefa-Hale Jasnogórskie)
18.00 - 5.00 Miting otwarty AI-Anon (Sala Papieska)
18.00 - 5.00 Miting otwarty DDA (Sala 0. Kordeckiego)
18.00 - 21.00 Miting zamknięty AI-Ateen (Kaplica Różańcowa)
16.00 - 20.00 Miting otwarty Anonimowych Żarłoków
15.30 Droga Krzyżowa (zbiórka na placu przed Szczytem Jasnogórskim)
21.00 Apel Jasnogórski
21.45 - 23.00 Msza Św. na placu przed Szczytem Jasnogórskim celebrowana przez ks. Biskupa Antoniego Długosza

Niedziela 5 czerwca 2011 r.;
14.00 Zawierzenie w Kaplicy Matki Bożej
Z ŻYCZENIAMI POGODY DUCHA Grupy AA "Olśnienie II" i "Olśnienie III" oraz Grupy AI-Anon

Spróbuj wczuć się w osobę, która wciąż jeszcze cierpi, bo to przecież ona jest tu najważniejsza. Chodzi też o szczególny rodzaj takich osób - tych którzy się wahają. Sądzę, że nie wolno mi obnosić się ze swoja zadowoloną z siebie wiarą i manifestacją siły. Takie mam przeczucie, że wiązanie AA z nawet najbardziej symboliczną Jasną Górą nie posłuży dobru tego wciąż jeszcze cierpiącego. Czy mam być egocentrykiem zapatrzonym we własne samozadowolenie i tworzyć towarzystwo wzajemnej adoracji?

Wyobraź sobie, że w Częstochowie niosą krzyż na drodze krzyżowej.
Obok stoi alkoholik i jest świadkiem tego wydarzenia - załóżmy jest trzeźwy, ale po rozwodzie, nie chodzący do Kościoła. Może by poszedł nawet na AA, ale co on może myśleć? Czy Ty ułatwisz mu zadanie świadcząc jako aowiec uczestniczący w tym przedsięwzięciu?

Nic tak nie pomaga złu, jak bezczynność ludzi dobrej woli

Hotele Częstochowa


Lapet



dodajdo.com