Dzielimy się informacjami, doświadczeniami narosłymi wokół programu 12 Kroków i stosujących go, by wymieniać je i by dać szanse zdobycia o nich wiedzy nieuzależnionym.

"Wpadka", czy aby napewno?


Tak zostało przetłumaczone w początkach bractwa w polskim środowisku
kulturowym. Może zrobił to Wiktor O.?
Lepszym odpowiednikiem angielskiego 'slip' byłoby "potknięcie",
bardziej pasuje do kroków i nie skupia uwagi na nieprzewidywalności
lecz na naturze zdarzenia.
Słowniki jeszcze podają "poślizgnięcie".

WPADKA, tzn. przerwania trzeźwości.
Nasi bracia rosyjskojęzyczni stosują SRYW, co znaczy ZERWANIE SIĘ.
Angielski akronim opisujący to pospolite zdarzenie w świecie
trzeźwiejących SLIP = Sobirety Looses Its Prioryty czyli trzeźwość
traci pierwszeństwo w istocie zwraca uwagę na wybór ale przed.

Wpaść to można w psią kupę na ulicy. Ja ilekroć
zapijałam (to mówię z dzisiejszego punktu widzenia) zawsze byłam do
tego bardzo dobrze przygotowana i miałam alibi. Wpadka czy
poślizgnięcie, te słowa wskazują na coś co dzieje się znienacka i bez
mojego udziału czy przyzwolenia. A tak nie jest w przypadku zapicia.
Tyle czynności, które muszę wykonać!!!!!!!! po PODJĘCIU DECYZJI o
napiciu się absolutnie wyklucza wpadkę.

Lapet



dodajdo.com

Pielenie ogródka


Zanim dotarłem do Kroku Trzeciego, zostałem uwolniony od swojej
zależności od alkoholu; ale gorzkie doświadczenia pokazały mi, że
nieprzerwana trzeźwość wymaga nieprzerwanych wysiłków.

Od czasu do czasu zatrzymuję się i z uwagą przyglądam poczynionym
przeze mnie postępom. Za każdym razem stwierdzam, że mó ogródek jest
coraz lepiej wypielony - ale za każdym razem znajduję tez nowe
chwasty, które rosną w miejscach, o których myślałem, że juz je do cna
wypieliłem. Z punktu zamierzając się na nie łopatą (łatwiej je
wypielić, gdy są jeszcze młode), przez chwilę podziwiam tez dorodne
warzywa i wybujałe kwiaty, których wzrost jest wynagrodzeniem za moje
wysiłki. Moja trzeźwość rozrasta się, dojrzewa i przynosi owoce.


12 kroków AA


Pierwsza polskie tłumaczenie Wielkiej Księgi AA dokonał, będący już na wiecznym
spotkaniu (mitingu) Karol N z Oakland.
To właśnie On wyposażył Biuro Usług Ogólnych Wspólnoty w komputer i drukarkę.
Wielka Księga po polsku ukazała się po raz pierwszy na naszej pielgrzymce w Częstochowie, w czerwcu 1991 roku.

Dwanaście Stopni.
1. Wyznaliśmy, że byliśmy bezsilni wobec alkoholu - że nie mogliśmy
kierować naszym życiem
2. Uwierzyliśmy, że siła większa od nas samych mogła nas przywrócić
do zdrowego rozsądku.
3. Zdecydowaliśmy oddać naszą wolę i nasze życie opiece Boga, tak jak
my Go rozumieliśmy.
4. Zrobiliśmy badawczy i śmiały przegląd moralny samych siebie.
5. Wyznaliśmy przed Bogiem, przed samymi sobą i przed inną istotą
ludzką prawdziwy charakter naszych wad.
6. Byliśmy całkiem przygotowani do tego, by Bóg usunął wszystkie wady
naszego charakteru.
7. Pokornie prosiliśmy Go, by usunął nasze braki.
8. Zrobiliśmy listę wszystkich pokrzywdzonych przez nas osób i byliśmy
gotowi wynagrodzić krzywdy im wyrządzone.
9. Wynagrodziliśmy bezpośrednio krzywdy tym ludziom, o ile to było
możliwe, z wyjątkiem tych osób, którym wyrządziłoby to krzywdę im
samym lub innym.
10. W dalszym ciągu robiliśmy moralny przegląd samych siebie i gdy
byliśmy w błędzie, przyznaliśmy się do tego.
11. Przez modlitwę i rozmyślanie staraliśmy się ulepszyć naszą
świadomą łączność z Bogiem, tak jak my Go rozumieliśmy, modląc się
tylko o poznanie Jego woli w stosunku do nas i o siłę do jej
wykonania.
12. Osiągnąwszy duchowe przebudzenie jako rezultat tych stopni,
próbowaliśmy nieść to posłannictwo do alkoholików i stosować te zasady
we wszystkich naszych poczynaniach.

dodajdo.com

Ważniejsze daty z historii AA


1934 r. – lato
Dr William D. Silkworth orzeka, że Bill W. jest alkoholikiem nie rokującym żadnej nadziei.

1934 r. - sierpień
Grupy Oxfordzkie przywracają do trzeźwości Elby`go T., przyjaciela Billa.

1934 r. – listopad
Elby odwiedza Billa i opwiada mu swoją historię

1934 r. – grudzień
Przeżycie duchowe Billa w szpitalu Townsa.

Grudzień 1934 r. do maja 1935 r.
Bill pracuje z alkoholikami, ale nie udaje mu się żadnego przywrócić do trzeźwości.

1935 r. maj
Bill oraz dr. Bob spotykają się w Akron.

1935 r. – 10 czerwca.
Wspólnota Anonimowych Alkoholików zaczyna istnieć. Pierwszy dzień trzeźwości dr. Boba

1937 r.
Nowojorska grupa AA odłącza się od grup oxfordzkich.

1937 r. – listopad.
Bill i doktor Bob spotykają się w Akron i podsumowują dotychczasowe rezultaty. Czterdzieści przypadków odzyskania trzeźwości. Pierwsze uświadomienie sobie prawdziwego sukcesu.

1938 r. – luty
Pierwszy kontakt z jonem D. Rockefellerem, juniorem. Przyznaje on 5000$ na potrzeby AA, lecz odmawia większej dotacji, ocalając tym AA od profesjonalizacji.

1938 r. – maj.
Założenie Fundacji AA – powiernictwa na rzecz AA.

1938 r. – marzec, kwiecień.
Początek pracy autorskiej nad książką „Anonimowi Alkoholicy”.

1938 r. – Grudzień.
Powstaje Dwanaście Kroków.

1939 r.
Liczba uczestników AA osiąga setkę.

1939 r. – kwiecień.
Publikacja książki „Anonimowi Alkoholicy”.

1939 r.
Ukazuje się recenzja książki „Anonimowi Alkoholicy” pióra dr Fosdicka.

1939 r. – lato.
Grupa AA na Środkowym Zachodzie odłącz się od grup oxfordzkich, a tym samym AA rozpoczyna zupełnie samodzielną egzystencje.

1939 r. – sierpień.
Doktor Bob i siostra Ignacja podejmują pracę w szpitalu świętego Tomasza w Akron. W ciągu następnych 10 lat zostaje tam poddanych leczeniu 5000 przypadków.

1939 r. – wrzesień.
Nagły rozrost A w Cleveland pokazuje, że wspólnota ma wielkie możliwości rozwoju.

1939 r. – grudzień.
Powstaje pierwsza grupa AA w zakładzie psychiatrycznym szpitala stanowego Rockland w Nowym Jorku.

1940 r.
Znani duchowny ojciec Dowling oraz dr Fosdick, (którzy potem okazują się prekursorami wielu innych) aprobują AA.

1940 r. – luty.
Otwarcie pierwszego biura światowego AA przy Vessey Street w Nowym Jorku.

1940 r. – luty.
Otwarcie pierwszego Klubu AA przy Zachodniej 24 ulicy nr 3341/2 w Nowym Jorku.

1940 r. – luty.
Kolacja u Rockefellera.

1941 r. – marzec.
Artykuł w Saturday Evening Post powoduje wielki rozrost AA oraz rozgłos w całych Stanach Zjednoczonych. W ciągu 1941 roku liczba członków wzrasta z początkowych 2000 do 8000 w końcu roku.

1942 r.
Powstaje pierwsza grupa więzienna w San Quentin w Kaliforni.

1944 r. - czerwiec
Założenie czasopisma The A.A. Grapevil.

1945 r.
Dr Silkwortjh oraz Teddy r. zaczynają pracę w szpitalu Knickerbockera w Nowym Jorku, gdzie w ciągu następnych 10 lat leczą 10 000 przypadków.

1946 r.
Pierwszy tekst i publikacja Dwunastu Tradycji AA.

1950 r. – czerwiec.
Pierwszy Międzynarodowy Kongres w Cleveland , Dwanaście Tradycji zostaje przyjęte przez Wspólnotę AA.

1950 r. – listopad.
Umiera doktor Bob.

1951 r. – kwiecień.
Spotyka się pierwsza Konferencja Służb Ogólnych, rozpoczynając 5-letni okres próbny mając doprowadzić do związania powierników AA z całą wspólnotą.

1951 r. – październik.
Nagroda Laserów zostaje wręczona Wspólnocie AA w San Francisco przez Amerykańskie Towarzystwo Zdrowia Publicznego.

1953 r. – czerwiec.
Publikacja ksiązki Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji.

1954 r. – październik
Fundacja Alkoholików staje się Radą Służb Ogólnych Anonimowych Alkoholików. Oryginalna idea fundacji zajmującej się wszystkim zostaje porzucona.

1955 r. – lipiec.
Uroczysta Konferencja AA z okazji 20-lecia w ST. Lous.

1955 r. – 3 lipca
Trzy Legaty Zdrowienia , Jedności i Służby zostają przekazane wspólnocie przez jej weteranów.

1956 r.
Utworzenie Komisji Informacji Publicznej przyjmuje sprawy stosunków na zewnątrz, którymi dotąd kierował Bill w.

1957 r.
Utworzenie pierwszej zagranicznej Rady Służb Ogólnych AA w Wielkiej Brytanii i Irlandi. W październiku – publikacja A.A. Comes of Age (Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość). Wspolnota AA osiąga liczbę 200 000 członków w 7 000 grup w 70 krajach i zamorskich terytoriach amerykańskich.

1958 r.
„Dni wina i Śpiewu” – pełnometrażowa produkcja telewizyjna. Wersja filmowa powstaje w 1963 r. AA współpracuje w obu wersjach.

1959 r.
Firma A.A. Publishing, inc. Ssię A.A. Word Services, Inc. (Służby Światowe AA).

1960 r.
Zjazd z okazji 25-lecia AA w Long Beach w Kaliforni – lipiec. Książka „Avec Less Alcooligues”, pióra Josepha Kessela, stymuluje wzrost AA we Francji i Niemczech.

1961 r.
Wymiana listów pomiędzy Billem a dr. Carlem Jungiem. Pomoc udzielona alkoholikowi w 1930 r. przez dr Junga widziana jest później jako pierwszy krok w utworzeniu AA. Publikacja „Dwunastu Koncepcji dla Służby Światowej”, pióra Billa w.

1962 r.
Publikacja „Dwunastu Koncepcji dla Służby Światowej, pióra Billa W.

1963 r.
Pierwsi powiernicy regionalni zostają wybrani do Rady Służb Ogólnych. Ta procedura eliminuje powierników lokalnych w przyszłości wybieranych z jednego stanu. Według nowej procedury Stany Zjednoczone podzielone są na sześć regionów.

1963 – 1967 r.
Okres ten odznacza się wielkim rozwojem AA za granicą. Jest on przyśpieszony wzmagającą się działalnością w służbach światowych, korespondencją doradczą, otwarciem nowych ośrodków rozpowszechnienia literatury, dużą liczbą udanych przykładów, skuteczniejszym wdrażaniem Tradycji AA itp.

1965 r.
Zjazd z okazji 30–lecia AA w Toronto w Kanadzie, - lipiec. Ponad 10 000 uczestników. Od tąd tak szeroko stosowana deklaracja: „Jestem odpowiedzialny.. Gdy ktokolwiek, gdziekolwiek potrzebuje pomocy chcę, by napotkał wyciągniętą ku niemu dłoń AA i za to jestem odpowiedzialny” jest myślą przewodnią tego zjazdu. Kieszonkowe wydanie Dwunastu Kroków i Dwunastu Tradycji zostaje rozdane w Toronto jako upominek. Ukazuje się film dokumentalny, wyprodukowany dla wyłącznego rzutku grup, w którym Bill i Lois opowiadają o początkach AA.

1966 r.
Zmiana w proporcjach w liczbie powierników Rady Służb Ogólnych ustalająca dwie trzecie większości dla członków rady będących alkoholikami. Jest to okazja historyczna, gdyż Wspólnota AA przyjmuje nadrzędną odpowiedzialność za dalsze prowadzenie wszystkich swoich spraw. W wyniku tej zmiany liczba powierników regionalnych wzrasta do ośmiu – sześciu ze Stanów Zjednoczonych i dwóch z Kanady.

1967 r.
Publikacja ksiązki „Sposób Życia AA”, w obecnie zatytułowanej „Jak to widzi Bill”.

1955 - 1967 r.
W tym okresie liczba grup wzrasta z 5927 do 11 279; grupy zagraniczne tworzą wówczas około 20% populacji AA.

1969 r.
Pierwszy Światowy Miting Służb w Nowy Jorku, w dniach 9-11 października, w którym biorą udział delegaci z 14 krajów (po roku 1972 zamieniony w biennale).

1970 r.
Międzynarodowy Kongres z okazji 35-lecia AA , w Miami Beach na Florydzie. Około 11 000 uczestników. Ostatnie publiczne wystąpienie Billa. Myśl przewodnia: Deklaracja Jedności.

1971 r.
Bill umiera 24 stycznia w Miami Beach na Florydzie. Po raz pierwszy jego pełne personalia w =raz z jego historią oraz zdjęciem szeroko publikują światowe media. Grupy AA na całym świecie urządzają uroczystości żałobne 14 lutego.

1973 r.
Publikacja książki „Uwierzyliśmy…” przedstawiającej szeroki zakres indywidualnych poglądów uczestników AA na sprawy duchowe.

1973 r. - kwiecień
Dystrybucja książki „Anonimowi Alkoholicy” osiąga próg jednego miliona.

1975 r.
Międzynarodowy Kongres z okazji 4-lecia AA w Denver, Colorado. Ponad 19 000 uczestników powtarza refren „Niech się zacznie ode mnie”. Publikacja książki „Życie w trzeźwości”, przedstawiającej wiele praktycznych sposobów stosowanych przez uczestników AA w celu ustrzeżenia się przed piciem.

1976 r.
Światowa estymacja: ponad milion członków; blisko 28 000 grup.

1978 r.
Publikacja trzeciego wydania książki „Anonimowi Alkoholicy”. Nakład A.A. Grapevine przekracza 100 000. Dystrybucja książki przekracza próg dwóch milionów.

1980 r.
Liczba uczestników osiąga 22 500 co zostało wykazane podczas obchodów „Radość Życia” w Nowym Orleanie na międzynarodowym Kongresie 45-lecia AA. Podczas Kongresu przedstawiona jest książka „Doktor Bob i dobrzy weterani” łącząca jego biografie z historią AA na Środkowym Zachodzie.

1981 r. - sierpień
Dystrybucja „Anonimowi Alkoholicy” przekracza próg trzech milionów.

1988 r.
Lois Burnham Wilson umiera 5 października.

Przezwyciężenie samowoli


Przez tyle lat moje życie obracało się wyłącznie wokół mnie samego.
Pochłaniały mnie najrozmaitsze przejawy mojego ja, egocentryzm,użalanie się nad sobą szukanie swego a wszystkie one wyrosły z pychy.
Dziś,dzięki wspólnocie AA,dysponuję darem stosowania w życiu dwunastu kroków i tradycji,darem należenia do grupy i posiadania sponsora,darem umiejętności odsunięcia na bok mojej pychy we wszystkich spotykających,mnie sytuacjach,
jak tak właśnie zechcę uczynić.
Dopóki nie umiałem uczciwie wejrzeć w siebie -
widząc że odnośnie do wielu spraw problem leży we mnie,
nie nauczyłem się odpowiednio reagować wewnętrznie i na zewnątrz.
Dopóki nie zdołałem odrzucić swoich oczekiwań i zrozumieć że
im większe one są tym mniejszy jest mój spokój
/-dopóty nie mogłem doświadczyć pogody ducha i trwałej głębokiej trzeźwości.


Nadzieja


Niewiele doświadczeń ma dla mnie mniejszą wartość niż szybko osiągnięta trzeźwość. Zbyt wiele razy doznałem zniechęcenia na skutek nierealnych oczekiwań, nie wspominając już o użalaniu się nad sobą i zmęczeniu, które, odczuwałem, pragnąc zmienić cały świat z dnia na dzień.
Zniechęcenie to sygnał ostrzegawczy, że być może mieszam szyki Bogu.
Tajemnica spełnienia mojego potencjału polega na uznaniu moich ograniczeń i uwierzeniu, że czas nie stanowi zagrożenia, tylko dar.
Nadzieja jest kluczem, który otwiera drzwi zniechęcenia.
Program obiecuje, że jeśli nie sięgnę dziś po alkohol, to zawsze będę mógł żywić nadzieję. Uwierzywszy, że zachowuję to, czym się dzielę, wiem, że ilekroć dodaję komuś odwagi, to sam ja otrzymuję.
Wraz z innymi kroczę drogą szczęśliwego przeznaczenia - dzięki łasce Boga i wspólnocie AA.
Obym zawsze pamiętał, że kryjąca się we mnie moc jest znacznie większa niż jakikolwiek lęk, w obliczu którego staję.
Obym zawsze umiał zdobyć się na cierpliwość -z pewnością bowiem idę właściwą drogą

Wspomnienia alkoholika


Rano gigantyczny kac. Głowa pęka, żyć się nie chce. Wódka! Gdzie jest wódka?! W domu już chyba nie ma. Trzeba będzie wieczorem pamiętać i schować jedną pod poduszkę, na jutro.

A teraz na rower i do sklepu. Byle prędzej. Wystarczy kilka głębszych i świat nabiera kolorów, na usta wraca uśmiech, mózg zaczyna pracować. Można coś zrobić.

Ten ostatni kieliszek

Pszczoły, cały rój pszczół rzuca się na ciebie. Gryzą. Opędzić się nie można, człowiek biega, krzyczy, wymachuje rękoma i nic. Ale to dopiero początek. Potem przychodzą myszy. Białe oczywiście. Wszędzie ich pełno. Na koniec diabły, te są najgorsze, bo zaczynasz się bać. Tak bardzo się boisz...! A one otaczają cię ze wszystkich stron widzisz ich przekrwione oczy, złośliwy grymas twarzy, słyszysz ten przeraźliwy, szarlatański śmiech. Musisz się napić, wtedy wszystko minie, skończy się ta przeklęta delirka. Niech ktoś przyniesie tę cholerną wódkę!

I kto by pomyślał. Kiedy byłem młodym chłopakiem taki był ze mnie wróg alkoholu, a teraz? Ale ja przecież tylko trochę, żeby się poczuć lepiej. I to wcale nie ciągle. Trzy miesiące mogę nie pić, ani grama. A że później przez miesiąc bez przerwy, to co z tego? Czasem człowiek po prostu musi.

Leżę raz sobie w nocy sam w łóżku, żona w pracy. Leżę i nagle widzę błysk. Cały pokój wypełnia jakaś dziwna jasność. O Matko Kochana! Jezusie drogi! Jeszcze nie teraz! Nie zabieraj mnie! Nie, proszę! Ja chcę jeszcze żyć!!!

Dwa tygodnie później na rower i do kolegi od kieliszka. Pijemy. Kończy się jedna butelka, więc kumpel wstaje i idzie do kuchni po następną. Widzę, jak niesie tę flaszkę i nagle wiem, że ja już dłużej nie mogę tak żyć. Wstaję od stołu.

– Kończę z tym, nie będę już więcej pił, nie chcę – mówię i zaraz wychodzę.
Czym prędzej do domu . Żona znowu w pracy. Dzwonię. Chyba z dziesięć razy pyta, czy naprawdę chcę z tym skończyć. W końcu tyle razy jej obiecywałem, tyle razy mnie prosiła, żebym się zaczął leczyć.

– Do cholery pomóż mi, ja już dłużej tak nie mogę! – krzyczę w końcu do słuchawki.
Przyjechała jak szybko się dało. Tej nocy zabrała mnie w do szpitala, na oddział.

Kumple nie wierzyli

– Musisz stanąć przed lustrem i powiedzieć: jestem alkoholikiem. To podstawa, musisz się do tego przyznać przed samym sobą i być ze sobą szczery – tak zawsze mówię chłopakom, którzy pytają co zrobić, żeby nie pić.

Mnie się udaje od czterech lat. Na początku kumple nie wierzyli, że dam radę. Robili zakłady, kiedy zapiję. Pewnie, łatwo nie jest. Najpierw byłem pięć dni w Kościanie na odtruciu. Dawali jakieś prochy. Koszmar. Depresja. Nerwica. Człowiek chodzi taki przymulony i nie wie, co się wokół niego dzieje. Potem parę tygodni w Czarkowie, w ośrodku. Tam były głównie rozmowy z psychologiem. Kiedy przestaje się pić to tak, jakby człowiek uczył się życia od nowa, trzeźwego życia. Jak chcesz żeby się udało, musisz być uczciwy wobec siebie i innych. Nie ma się co wykręcać na imprezach, tłumaczyć, że się kieruje albo bierze leki. Lepiej od razu, prosto z mostu powiedzieć: jestem alkoholikiem, wódka nie jest dla mnie, więc lepiej mi nie proponujcie. I człowiek ma spokój.

Pamiętam, pierwsza zabawa po odwyku. Mówiłem żonie, że nie wiem, jak można bawić się na trzeźwo, że chyba nie umiem. Przecież to było zawsze normalne, że trzeba wypić na odwagę. Tańczyć się szło się dopiero po połówce. Niepotrzebnie się bałem. Było świetnie, naprawdę. Bawiłem się, jak nigdy w życiu.

Wtedy, na odwyku uwierzyłem w Boga i ta wiara mnie trzyma. To jest taka niewyobrażalna siła. Dzień zaczynam od modlitwy. Nie ma dla mnie nic ważniejszego, niż Bóg. Dzięki Niemu mam siłę, żeby co tydzień iść na grupę AA.

24 godziny

Dobra, aż tak różowo to nie jest. Niech nikt sobie nie myśli, że jak się przestaje pić, to wszystko zaczyna się układać, że już żadne kłody nie walą się pod nogi. Cały czas myślę sobie jednak, że tych kłód będzie z czasem coraz mniej. Zaczepił mnie kiedyś pod sklepem dawny kumpel od kieliszka i pyta, co zrobić żeby się od tej wódy odzwyczaić.

– Chwyć mnie za ramię i idź ze mną, pokażę ci, co ja zrobiłem – powiedziałem, a jechałem akurat na spotkanie AA. Nie poszedł, ale może kiedyś?

Bo grupa to podstawa. Bez niej nie dałbym rady, nikt nie da. To lepsze niż lekarze i tabletki. Bo nikt nie zrozumie cię lepiej, niż drugi alkoholik. Tylko on wie, co przeżyłeś, co czujesz, czego się boisz.

To było jakieś pół roku po tym, jak przestałem pić. Jechaliśmy z kolegami z grupy samochodem. Miałem wielkie plany, opowiadałem czego to ja nie zrobię, gdzie nie pojadę. Wtedy jeden z nich kazał zatrzymać samochód. Powiedział, żebym wysiadł razem z nim. Odeszliśmy kawałek, on do mnie mówi:

– Ty nie mów, co będzie za rok albo dwa. Ty masz być trzeźwy przez następne 24 godziny i to jest twoje najważniejsze zadanie, tylko o tym masz myśleć. Nie planuj, co zrobisz kiedyś, bo nawet nie wiesz, jak będzie wyglądało jutro.

Miał rację. Teraz każdego ranka układam sobie plan na najbliższe 24 godziny – nie zapić. Czasem tylko wyobrażam sobie, że odchodzę na tamten świat świadomie i nie mogę się już doczekać, kiedy będę po tej drugiej stronie. Zupełnie trzeźwy. Takie mam marzenie.

źródło: Panorama Leszczyńska

dodajdo.com