Dzielimy się informacjami, doświadczeniami narosłymi wokół programu 12 Kroków i stosujących go, by wymieniać je i by dać szanse zdobycia o nich wiedzy nieuzależnionym.

Zamiast zrzędzić, weź sprawy w swoje ręce!



Nie masz prawa narzekać, jeśli możesz zmienić coś w swojej pracy, a tego nie robisz. Zacznij działać. Powalcz o siebie. Tylko całkowity brak alternatyw usprawiedliwia skargi i rozpacz.

Jest taka opowiastka o klasztorze, w którym obowiązywała reguła ścisłego milczenia. Jego mieszkańcy mogli wypowiedzieć raz na dziesięć lat dwa słowa. Pewnego dnia przeor spytał swego podopiecznego: „Bracie, minęło już dziesięć lat, jak są twoje dwa słowa?”. „Twarde łóżko” – padła odpowiedź. Dziesięć lat później przełożony powtórzył pytanie. „Jedzenie śmierdzi” – oświadczył podwładny. Upłynęło następnych dziesięć lat. „Ja odchodzę” – poinformował mnich. „Wcale się nie dziwię – stwierdził przeor. – Od trzydziestu lat nic nie robisz, tylko narzekasz. Prawdę powiedziawszy, nie to było złe, że mnich narzekał. Złe było to, że narzekał przez trzydzieści długich lat. I nie zrobił nic, aby poprawić swój los i samopoczucie. Choćby poprzez rezygnację z klasztornego życia.

Witaj w klubie malkontentów.

A jak to jest z tobą? Czy nie pogrążasz się w coraz większym pesymizmie – z powodu pracy, wynagrodzeń i atmosfery panującej w firmie? Nie krytykujesz cięgle szefów, ich decyzji, metod zarządzania? Nie kręcisz nosem, gdy musisz zastąpić chorego kolegę albo pojechać na korporacyjną integrację? Nie odgrażasz się, że odejdziesz, a potem ci przechodzi – i tylko najbardziej zaufanej osobie w biurze zwierzasz się po cichu: „Ja już dłużej tego nie wytrzymam, od trzech lat leczę się z depresji”?
Jeśli na wszystkie powyższe pytania odpowiedziałeś twierdząco, witaj w klubie malkontentów. Jesteście wśród zawodowo czynnych Polaków większością. O czym świadczy badanie zrealizowane niedawno przez portal rynekpracy.pl. Ponad 50 proc. ankietowanych odpowiedziało, że nie ma satysfakcji z tego, co robi. Zaledwie 19 proc. jest absolutnie zadowolona ze sposobu zarobkowania. Pesymizm przebija także przez sondaż dr Dagmary Lewickiej z Wydziału Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Sześciu na dziesięciu respondentów twierdzi, że w ich organizacjach nie ma systemu motywacyjnego. Ponad połowa mówi, że nie mają możliwości decydowanie o sposobie wykonywania obowiązków służbowych. Trzy czwarte pytanych ubolewa, że podnoszenie kwalifikacji nie znajduje odzwierciedlenie w zarobkach. A co trzeci nie widzi związku między wynagrodzeniem a efektami pracy.

Zmień to, na co masz wpływ

Doktor Krzysztof Augustyn, psycholog biznesu i trener, lubi na swych szkoleniach przytaczać modlitwę wykorzystywaną w klubach AA (anonimowych alkoholików), a która – według niego – pasuje także do …środowiska pracy. Jest to skierowana do Boga prośba o trzy rzeczy, bez których człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy. Są to: cierpliwość – by zaakceptować to, czego zmienić nie jesteśmy w stanie, siła – by zmienić to, co zmienić się da oraz mądrość – by odróżnić jedno od drugiego.

W jednym ze swych artykułów w piśmie dla menedżerów dr Augustyn pisze: „Może nie jesteśmy w stanie zmienić bezpośredniego przełożonego, który jest skończonym chamem i gburem. Ale zawsze możemy poprosić prezesa o przeniesienie do innego działu, zespołu. Może nie jesteśmy w stanie wywalczyć podwyżki. Ale możemy wziąć nadgodziny albo różne fuchy, jak robi to wiele osób. Może nie jesteśmy w stanie zmienić atmosfery w firmie. Ale możemy przecież zmienić firmę. Może nie jesteśmy w stanie zdobyć pracy na miarę naszych marzeń w Krośnie, Wąchocku czy Lęborku. Ale możemy jechać do Warszawy, gdzie atrakcyjnych ofert jest dużo więcej niż na tzw. prowincji”.

Zacznij od nowa.

Pracownicy są sfrustrowani, oszukiwani, mobbingowani, zarabiają grosze, nie mogą się rozwijać. A jednak kurczową trzymają się swej znienawidzonej pracy. Paraliżuje ich strach. Boją się, że wpadną z deszczu pod rynnę. Nie wiedzą, że bierność, asekuranctwo są bardziej niebezpieczne niż jakikolwiek przemyślany ruch w kierunku poprawy swej sytuacji zawodowej czy finansowej . Ekspert często powtarza uczestnikom swoich szkoleń: „Nie macie prawa narzekać, jeśli możecie coś zmienić w swojej pracy, a tego nie robicie. Tylko całkowity brak alternatyw usprawiedliwia skargi i rozpacz”.

- Niektórzy słuchacze biorą sobie do serca moje słowa. By zwiększyć swe szanse na sukces, zapisują się na kursy asertywności, na dodatkowe studia, idą do szefa na poważną rozmowę. Albo po prostu wyjeżdżają za granicę. Jednak większość, zamiast wziąć życie w swoje ręce, woli kochać się w lamentach, biadoleniach i skargach – zauważa Augustyn.

Spróbuj inaczej.

Mnich z opowiastki narzekał na twarde łóżko i śmierdzące jedzenie. Jednak przez trzydzieści długich lat siedział w klasztorze, bo nie wiedział, czy poza jego murami da sobie radę. Nie był pewny, czy będzie miał, co jeść i gdzie spać. Również ciebie przeraża zmiana – zawsze możesz wpaść z deszczu pod rynnę. Jeśli jednak nie zrobisz nic, będziesz wiecznie stękał, narzekał, pogrążał się w rozpaczy – dzień w dzień przez długie miesiące i lata, aż do emerytury. Ale jeżeli spróbujesz zmienić coś w pracy (albo zmienić pracę), przynajmniej dajesz sobie szansę. Nie ma nic gorszego niż pełna frustracji bierność.

Spróbuj.
Zaryzykuj.

źródło: wp.pl

dodajdo.com

Życzliwość czy mądrość?


Czy można znaleźć mądrość większą od życzliwości?

Jan Jakub Rousseau

Parafrazując znane powiedzenie; widziałam mądrość i widziałam życzliwość; życzliwość jest lepsza.

Mądrość jest głęboka i wywiera na nas wrażenie, ale życzliwość jest zarówno głęboka, jak i prosta. Czujemy ciepło w środku jeszcze długo po tym, jak nas spotka. Życzliwość jest sednem tego, co oznacza człowieczeństwo.

Jeśli nie będziemy dla siebie życzliwi, gdzie możemy spodziewać się życzliwości?

dodajdo.com

Tradycja 12 Wspólnoty AA


„Anonimowość stanowi duchową podstawę wszystkich naszych Tradycji, przypominając nam zawsze o pierwszeństwie zasad przed osobistymi ambicjami”.

Anonymity is the spiritual foundation of all our traditions, ever reminding us to place principles before personalities.

A w pełnej wersji:
I wreszcie my, Anonimowi Alkoholicy, głęboko ufamy, że zasada anonimowości ma olbrzymie znaczenie duchowe. Przypomina nam o pierwszeństwie zasad AA przed osobistymi ambicjami oraz o potrzebie stosowania prawdziwej pokory w życiu. Potrzebujemy jej po to, by zesłane nam dobrodziejstwa nigdy nas nie zepsuły i byśmy nigdy nie przestali myśleć z wdzięcznością o Nim, który miłościwie panuje nad nami wszystkimi.

1. Dlaczego przedkładanie wspólnego dobra wszystkich uczestników AA nad dobro jednostki służy mnie samemu? Co stałoby się ze mną, gdyby Wspólnota jako całość przestała istnieć?
2. Jeśli nie ufam ludziom, którzy działają obecnie w służbach AA, to chciałbym, żeby kto był upoważniony do naprowadzenia ich na właściwą drogę?
3. Czy z moich opinii o innych uczestnikach Wspólnoty i rzucanych na ich temat uwag można by mylnie wywnioskować, że pragnienie zaprzestania picia nie jest jedynym warunkiem przynależności do AA?
4. Czy próbuję czasem sprawić, aby jakaś grupa AA podporządkowała się moim normom postępowania, zamiast kierować się własnymi?
5. Czy jestem osobiście odpowiedzialny za pomaganie mojej grupie w wypełnianiu jej głównego celu? Na czym polega moja rola?
6. Czy moje zachowanie odzwierciedla zasady zawarte w Tradycji Szóstej, czy też zadaje im kłam?
7. Czy robię wszystko co w mojej mocy, aby wspierać AA finansowo? Kiedy ostatnio anonimowo zaprenumerowałem dla kogoś w prezencie biuletyn „Zdrój”?
8. Czy narzekam na zachowanie niektórych uczestników AA — zwłaszcza tych, którym płaci się za pracę dla. Wspólnoty? A ja sam to niby jestem taki mądry. co?
9. Czy zadania wynikające z przynależności do AA wypełniam w taki sposób, żeby pozostawać w zgodzie nawet z własnym sumieniem? Czy na pewno?
10. Czy moje wypowiedzi zawsze są odbiciem zasad zawartych w Tradycji Dziesiątej, czy też mogą dostarczać argumentów krytykom i przeciwnikom AA?
11. Czy swoją przynależność do AA powinienem utrzymywać w tajemnicy, czy też powinienem ujawnić ją w rozmowie prywatnej, jeśli wiem, że może to pomóc innemu alkoholikowi (a tym samym i mnie)? Czy wizerunek AA w moim wydaniu jest tak atrakcyjny, że może przyciągnąć do Wspólnoty innych alkoholików?
12. Jakie znaczenie ma moja własna osoba pośród ponad dwóch milionów uczestników AA na całym świecie?


Krok XII Programu Wspólnoty AA


„Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach”.

Having had a spiritual awakening as the result of these Steps, we tried to
carry this message to alcoholics, and to practice these principles in all our
affairs.

1. Czy teraz mam szanse dawać innym nie oczekując nic w zamian?
2. Czy w rezultacie stosowania wszystkich Kroków doznałeś czegoś, co można określić jako przebudzenie duchowe?
3. Przebudzenie duchowe jest darem, nie nagrodą. Darem zwykle poprzedzonym osiągnięciem pewnej gotowości na jego przyjęcie. Jakiej gotowości? Jak to ma się do mojej osoby?
4. Jaka jest moja droga przez Dwanaście Kroków?
5. Niemal każdy członek AA stwierdza, że nic nie daje większej satysfakcji niż dobrze zrobiony Krok Dwunasty. Czy to dotyczy także mnie?
6. Jak mogę realizować Dwunasty Krok?
7. Co rozumiem przez stosować te zasady we wszystkich moich poczynaniach?
8. Co to jest „dwukrok”?
9. Czy nawet najlepsi spośród bliskich czasem odwracają się ode mnie, zwłaszcza wówczas, gdy wymagam od nich zbyt wiele uwagi?
10. Czy stosunki w rodzinie i z innymi ludźmi są wykładnikiem mojego trzeźwienia? Jak staram się je pielęgnować, by były zawsze dobre?
11. Czy traktuję pracę wyłącznie jako źródło zarobku? Czy w wykonywanej pracy widzę szansę pożytecznego działania?
12. Czy moją prawdziwą ambicją jest szczere pragnienie pożytecznego życia i pokornej wędrówki w promieniach łaski Bożej?


Dwunasty Krok programu Anonimowych Alkoholików


Jak wyzdrowieć z alkoholizmu robiąc 12 kroków
w sposób opisany w Wielkiej Księdze

"Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach"

Krok XII składa się z trzech części:

Przebudzenie duchowe (w rezultacie pierwszych 11. Kroków)
Niesienie posłania innym alkoholikom
Stosowanie tych zasad (pierwszych 11. Kroków) we wszystkich naszych
poczynaniach

Jeśli więc doznałeś przebudzenia duchowego jesteś gotowy, aby pomagać innym w pracy nad Krokami, nieść posłanie.

Rozdział 7, "Praca z innymi", jest całkowicie poświęcony Krokowi XII. Sugerujemy, aby przeczytać go w całości, ale teraz zwróćmy uwagę na kilka tylko fragmentów.

"Praktyka dowodzi, że nic lepiej nie umacnia niezależności od alkoholu ...
... są jasną stroną naszego życia."
(Anonimowi Alkoholicy - str. 77 , pierwszy akapit)

"Jeśli znajdziesz kandydata do Wspólnoty Anonimowych Alkoholików ...
... zdobyć się na cierpliwość."
(Anonimowi Alkoholicy - str. 77 , ostatni akapit)

Następne rozdziały 8, 9, 10 i 11 wszystkie dotyczą stosowania tych zasad we wszystkich naszych poczynaniach. Czasem pomijamy je, ale jest w nich wiele wartościowych i pomocnych informacji i sugestii.

źródło: 12krokow.webpark.pl

dodajdo.com

Gołębiewski wrócił do alkoholu?


Czy ostatnie kłopoty w małżeństwie 54-letniego Henryka Gołębiewskiego są spowodowane tym, że aktor znowu zaczął zaglądać do kieliszka? On sam twierdzi, że to plotki zazdrośników...

Ostatnio pisaliśmy, że trzyletnie małżeństwo Henryka Gołębiewskiego zaczyna chwiać się w posadach. W domu pary coraz częściej dochodzi do awantur, dwukrotnie konieczna była nawet interwencja policji.

Jak donosi tygodnik "Świat & Ludzie", w artystycznym świecie ostatnio mówi się, że pan Henryk znowu zaczął pić. Nie jest tajemnicą, że przez wiele lat aktor zmagał się z problemem alkoholowym. Niektórzy twierdzą, że nałóg znowu go pokonuje.

"Plotki rozsiewają zazdrośnicy. Nie piję nałogowo. Czasami sobie coś wypiję okazjonalnie, ale nie wpadam w ciągi. Gdybym teraz zaprzepaścił swoją szansę, byłbym najgłupszym człowiekiem na świecie. Mam rodzinę, małą córeczkę, pracę, zdrowie..." - zapewnia Gołębiewski w rozmowie z magazynem.

Rzeczywiście, niedawno aktor otrzymał nowe życie - wygrał walkę z rakiem, a zaledwie kilka miesięcy później urodziła mu się córeczka. Mamy nadzieję, że problemy w jego związku są tylko przejściowe.

źródło: Pomponik.pl

dodajdo.com

Alkoholik jest człowiekiem chorym


Rozmowa z dr n. med. Bohdanem T. Woronowiczem, psychiatrą, specjalistą terapii uzależnień, która ukazała się w biuletynie ARKA Nr.51

Dr Bohdan T. Woronowicz od blisko trzydziestu lat kieruje Ośrodkiem Terapii Uzależnień w warszawskim Instytucie Psychiatrii i Neurologii. Prowadzi także program terapii uzależnień w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej-Centrum Konsultacyjne AKMED. Autor wielu publikacji naukowych wielki przyjaciel i Powiernik wspólnoty Anonimowych Alkoholików. Dzięki jego pomocy w roku 1980 powstała pierwsza w warszawie i czwarta w Polsce grupa AA „ Odrodzenie”, działająca do dziś.

Panie doktorze, słyszałam, jak podczas jednego z wykładów słuchacz zapytał pana, czy jest jakaś różnica między pijakiem a alkoholikiem. Odpowiedział pan krótko: pijak pije, bo chce, alkoholik pije, bo jest chory, Wielu ludzi nadal jednak wątpi, czy rzeczywiście istnieje choroba alkoholowa, czy może wymyślili ją sami alkoholicy, by-usprawiedliwienie chorobą-mogli pić.

Wiedza na temat alkoholizmu jest w naszym społeczeństwie ciągle zbyt mała. Mówię to z bólem serca, bo uzależnienie od alkoholu jest chorobą, a do tego chorobą niezawinioną, przewlekłą, postępującą i śmiertelną. Na dzisiejszym poziomie wiedzy nie można się z niej w pełni wyleczyć. Tak widzą ją specjaliści ze Światowej Organizacji zdrowia. Przy większej znajomości problemu można by jednak zapobiec wielu tragediom.

W jaki sposób, jeśli choroba jest nieuleczalna?

Nie da się jej raz na zawsze wyleczyć - w tym sensie, że ktoś uzależniony od alkoholu nigdy nie wróci do picia kontrolowanego, towarzyskiego „normalnego”. Chorobę można jednak zatrzymać, a niepijący alkoholik może wieść godne i szczęśliwe życie. Milinom alkoholików na całym świecie się to udaje. Oczywiście, tak jak w przypadku każdej innej choroby, sukces zależy tu od właściwego leczenia i postawy samego pacjenta.

Dlaczego jedni ludzie potrafią pić alkohol okazjonalnie i w niedużych ilościach, inni muszą upijać się i bez alkoholu nie potrafią żyć? Od czego to zależy?

Istnieje wiele definicji alkoholizmu. Mówiąc najprościej zespół uzależnienia od alkoholu to zależność psychiczna, powodująca przymus picia, a także zależność fizyczna (te przykre „kace”). Okresowo picie staje się głównym celem i spycha na dalszy plan wszystkie inne działania i sprawy. Alkoholik pije nadal, choć powoduje to w jego życiu coraz więcej poważnych problemów. Niektórzy widzą w alkoholizmie chorobę duszy, ciała i umysłu. Dotyka ona zazwyczaj ludzi wrażliwych, którzy nie radzą sobie ze swoimi emocjami. Z mojej wiedzy i wieloletniej pracy z alkoholikami wynika, że początków uzależnienia trzeba szukać w sytuacjach, gdy ktoś sięga po alkohol, bo ten coś mu załatwia, w czymś pomaga. Młody człowiek, który czuje się w swoim środowisku wyobcowany, mniej ważny i gorszy od innych, któregoś dnia odkrywa, że pod wpływem alkoholu korzystnie się zmienia. Znikają gdzieś jego kompleksy i nieśmiałości, łatwo nawiązuję kontakty, błyszczy fantazją i elokwencją. Ktoś inny z trudem znosi kłopoty rodzinne czy materialne, a kilka kieliszków wódki daje mu poczucie wolności, oddechu. Jeszcze ktoś inny nie wytrzymuje napięcia w pracy, ostrej konkurencji, poczucia stałego zagrożenia. Stresy całego dnia i lęki odbierają mu sen, ale po dużym drinku świat wydaje się mniej straszny.
Chwilowe odprężenie odrywa na krótko od problemów życiowych. Problemy jednak pozostają, nawarstwiają się i często jeszcze bardziej komplikują. Po wytrzeźwieniu powraca się do nich z większym napięciem i niepokojem. Żeby ten niepokój zredukować, znów trzeba sięgnąć po alkohol. Zaczyna działać mechanizm „błędnego koła”, który prowadzi często do uzależnienia i jego dramatycznych skutków.
Nie ma sensu, dociekać dlaczego ktoś pije, szukać przyczyn w świecie zewnętrznym. Alkoholik pije z jednego jedynego powodu: dlatego, że jest chory, że jest alkoholikiem. Człowiekiem, który uzależnił się od substancji chemicznej, złożonej z dwóch cząsteczek węgla, pięciu wodoru i grypy wodorotlenowej( a w innym przypadku od leków czy narkotyków).
Chcę podkreślić, że upijanie się nie jest objawem diagnostycznym uzależnienia od alkoholu. Upijają się zarówno alkoholicy, jak niealkoholicy. Jest wielu alkoholików , którzy nigdy nie byli pijani. Codzienne picie też nie jest objawem choroby alkoholowej. Nietrudno spotkać alkoholików, którzy pija tylko raz czy kilka razy w roku przez ileś kolejnych dni, potem całymi tygodniami czy miesiącami, nawet latami potrafią zachować abstynencje. W stanach Zjednoczonych spotkałem niedawno alkoholika który nie pije od 63 lat.

Mówiliśmy już o tym, że alkoholizm jest chorobą nieuleczalną, taką na zawsze. Mimo wszystko brzmi to dość szokująco, gdy nazywa pan alkoholikiem starszego mężczyznę, który nie pije ponad sześćdziesiąt lat!

Jest trzeźwy właśnie dzięki temu, że wiele lat temu postanowił zatrzymać rozwój choroby alkoholowej i przez kolejne lata o to dbał. Gdyby teraz wypił alkohol, jego choroba „obudziłaby się” i wróciłby do takiego samego lub jeszcze gorszego picia jak przed laty – jakby te trzeźwe lata w ogóle nie istniały.
Niepijący alkoholicy mówią czasem o „Wańkach – wstańkach”, czyli o ludziach uzależnionych, którzy wiele razy zaczynają batalie o swoją trzeźwość. Przechodzą kolejne terapie, przychodzą do wspólnoty AA i odchodzą z niej, na przemian piją i nie piją. Niektórzy dojdą do trwałej trzeźwości, choć „po drodze” mogą wyniszczyć swój organizm. Innym zabraknie czasu, bo to choroba postępująca. Przedwcześnie umrą.

Dlaczego alkoholizm jest chorobą?

Bohdan T. Woronowicz

Uzależnienie od alkoholu jest chorobą, ponieważ spełnia trzy podstawowe kryteria choroby, tj. narusza stan równowagi między zdrowiem i patologią, charakteryzuje się swoistą etiologią, a wśród przyczyn zmian patologicznych obecny jest czynnik fizyczny. Alkohol oddziałuje na ośrodkowy układ nerwowy (głównie na mózg), a ten z kolei reaguje na wszelkie zmiany składzie chemicznym krwi (aspekt patofizjologiczny); jest anatomicznym podłożem życia psychicznego (aspekt psychologiczny) oraz umożliwia kontakt z innymi ludźmi, podlega wpływom społecznym (aspekt socjologiczny).
Substancje psychoaktywne (w tym również alkohol) działają na mózg poprzez swoje własności chemiczne i konkurują ze związkami chemicznymi produkowanymi przez układ nerwowy w celu komunikowania się wewnątrz systemu neuronów. Jednocześnie substancje te uszkadzają struktury mózgowe. Badania neuropatologiczne wykazały, że w porównaniu z grupą kontrolną u alkoholików 30% neuronów płatów czołowych jest zniszczonych. Jest to o tyle istotne, że te właśnie płaty są odpowiedzialne za wyższe funkcje mózgowe (np. przewidywanie, planowanie) oraz za hamowanie innych struktur, odpowiedzialnych za zachowanie bardziej instynktowne (np. agresja). Okazało się, że mózg człowieka uzależnionego ma funkcjonalne niedobory nawet wtedy, gdy nie są obecne zmiany strukturalne.
Powyższe fakty pozwalają stwierdzić, że uzależnienie od alkoholu jest również chorobą (zaburzeniem czynności) mózgu, która jest aktywna bez względu na to, czy alkoholik jest w stanie upojenia, czy też zachowuje abstynencję. W okresie abstynencji mózg tylko „przysypia”. Zdaniem wielu badaczy zmiany w mózgu mogą być odpowiedzialne za to, że pamięć uzależnienia (nie tylko od alkoholu) jest wieczne. W badaniach na zwierzętach udaje się bowiem wymazać określony kontekst zachowania związanego z uzależnieniem, natomiast inne towarzyszące warunki pozostają trwale.

Czy można wyzdrowieć z alkoholizmu?

Odpowiedź brzmi: tak i nie.

Tak - ponieważ powstrzymując się od alkoholu, można odzyskać praktycznie to wszystko, co się straciło, a nawet osiągnąć wyższy poziomu rozwoju emocjonalnego i duchowego w porównaniu ze stanem wyjściowym (przedchorobowym). O możliwości tej mogą zaświadczyć alkoholicy ze stażem trzeźwości liczonym w dziesiątkach lat.
Nie - jeśli myślimy o odzyskaniu możliwości kontrolowanego picia alkoholu, bowiem każdy, kto raz utracił zdolność do kontrolowanego picia alkoholu, w świetle dzisiejszej wiedzy na ten temat już nigdy tej zdolności nie odzyska.
Podobnie jak proces stawiania się alkoholikiem tak samo zdrowienie z alkoholizmu ma swoją dynamikę i przebiega etapami. V. Johnson wymienia cztery etapy na drodze powrotu zdrowia: I-uświadomienia swego stanu, II- uległość (przyjecie do wiadomości realiów na temat choroby), III- akceptacji (choroby i przyjęcia odpowiedzialności za powrót do zdrowia) i IV - trzeźwienie ustawiczne (trwałość zachowań abstynenckich, doskonalenia rozwoju emocjonalnego, duchowego i relacji z innymi ludźmi).
Obserwując jakościowe zmiany w życiu zdrowiejącego alkoholika, łatwo zauważyć, jak pokonuje on kolejne etapy na drodze ku trzeźwości: chcę pić nie mogę pić nie chcę pić chcę nie pić. Samotne pokonywanie tych etapów jest niezmiernie trudne i stąd niezbędna jest życzliwa pomoc ze strony innych alkoholików, osób najbliższych oraz profesjonalnych terapeutów.
dodajdo.com